TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

A jakimi historiami Wy opiszecie swoją mamę? 

Czasami mamy z Dawidem rozważania na temat miejsca zamieszkania. Kiedy myślimy o przeprowadzce, myślimy o wyjeździe nad morze, lub o przeprowadzce do miasta pod Warszawą. Jednak to co mnie najbardziej powstrzymuje przed tym ruchem, to odległość od rodziców.
Mamy naprawdę szczęśliwą rodzinę i lubimy się widywać. To jest niesamowite, że możemy wziąć psy na spacer i spotkać się w połowie drogi lub przyjść do siebie na poranną kawę czy kolację z winem i wrócić pieszo.
Jednym słowem – bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie!

Poznajcie moją mamę!

A jakimi historiami Wy opiszecie swoją mamę?

Asia, Asia słuchaj…

Ta historia wydarzyła się jak chodziłam do przedszkola. Moja mama, nie wiem dlaczego, ona tego też nie wie, usiadła na skraju mojego łóżka i delikatnie mną szturchając mówiła: Asia, Asia słuchaj, Asia – nie idziesz dziś do przedszkola, możesz spać dłużej.

Tak właśnie pamiętam tą chwilę. Biała kołdra, białe prześcieradło, ja śpiąca głową w stronę drzwi. Pamiętam jakby to było wczoraj. I nie rozumiem.
To jest bardziej zabawne wspomnienie jakie mam z mamą. A napewno takie, przez które najbardziej opadają mi ręce!

 

Jakbyś miała się spóźnić – daj znać

Kiedy byłam dzieckiem, chodziłam do podstawówki/gimnazjum, rodzice wymagali ode mnie jednej rzeczy – chcieli wiedzieć gdzie, z kim i o której wrócę do domu. Jak mówiłam, że będę o 20.00 to o tej porze miałam być. A jeśli miałam się spóźnić – chcieli to wiedzieć, aby się nie martwić.
Pewnego letniego dnia napisałam do mamy smsa: Mamo, spóźnię się. Autobus będzie o 20.00, poprzedni nie przyjechał. – Co było prawdą! W odpowiedzi dostałam od mamy smsa:
– Natychmiast wracaj do domu!

Słowo „natychmiast” jest słowem mojej mamy. Jak była na mnie zła, zawsze mówiła „natychmiast!”.

Wróciłam autobusem o 20.00 do domu i mówię do mamy: mamo, po co mam Was uprzedzać, że się spóźnię, jak i tak jesteś zła? To równie dobrze, mogę nie uprzedzać. Dostanę 1 ochrzan za spóźnienie, a nie 2!
Mama przyznała mi rację.

 

A czy koleżanka miała prawo? 

Jednak czego by nie mówić o mojej mamie – zawsze stawała w mojej obronie! Warunek był jeden – nie mogę kłamać. Jeśli coś się wydarzyło, mama chciała znać całą prawdę, aby nauczycielka nie mogła jej niczym zaskoczyć.
I tak któregoś wieczoru moja wychowawczyni dzwoni do mamy.
– Dzień dobry, tu X Y, wychowawczyni Asi, chciałam z panią porozmawiać na temat incydentu, który miał miejsce dzisiaj w szkole. Asia brzydko odezwała się do koleżanki, nazwała ją…
– Proszę pani, a czy pani wie dlaczego Asia tak nazwała koleżankę? Ja znam tą historię, Asia mi o niej opowiedziała. A czy pani wie jak było? Czy koleżanka miała prawo…?

Historia zakończyła się tym, że to koleżanka musiała mnie przeprosić. A na koniec roku szkolnego – to wychowawczyni przeprosiła mnie za swoje zachowanie.

 

Moja mama jest niesamowita! Zapewnia mi mnóstwo śmiechu, mnóstwo radości, a przy tym zawsze mogę na nią liczyć. Zawsze stawała w mojej obronie, co by to nie było!

Do dziś, kiedy jestem wkurzona, kiedy jest mi przykro – dzwonię do mamy wygadać się. Czasem mama mnie wkurza, kiedy próbuje dać mi dobrą radę, której ja nie chcę, ale dobrze jest ją usłyszeć. Dobrze jest mieć możliwość założenia butów i w 3 minuty samochodem, 10 minut pieszo – znaleźć się już u niej w mieszkaniu i razem napić się kawy w ogródku albo wina. A później wrócić do domu z siatką młodej kapustki, pomidorków koktajlowych, które zawładnęły jej ogródkiem.

Czasem rozważamy przeprowadzkę do innego miasta lub gdzieś dalej. Ale strasznie szarpię się z myślami, bo ciężko zrezygnować mi z tej możliwości szybkiego widzenia się.

A jakimi historiami Wy opisałybyście swoją mamę?

Ps. Jest jeszcze coś, co musicie wiedzieć o mojej mamie, a właściwie o moich rodzicach. Nie tylko zawsze stawali za mnie murem w szkole, ale także w dorosłym życiu. Kiedy opowiadałam im jak jest u mnie w pracy, co się dzieje, co wyczynia kierownictwo – rodzice zawsze zostawiali mi otwartą furtkę. Za każdym razem widząc niesprawiedliwość w mojej pracy, powtarzali mi: Asia, pamiętaj, zawsze możesz się zwolnić. Jakoś to będzie. 
I choć brzmi to jak rozkapryszenie – za to jestem im obojgu najbardziej na świecie wdzięczna – za możliwość. Moja Mama i mój Tata – zawsze powtarzali mi, że zdrowie, także to psychiczne, mamy tylko jedno i jest najważniejsze. Że nie ma co szarpać sobie nerwów, mogę znaleźć inną, mniej ambitną, mniej stresującą pracę – byle bym była szczęśliwa. 
Ten spokój ducha zawsze był dla mnie nieoceniony! I cały czas jest… . 

Latest comments
  • Mnie to zdjęcie główne tak zaskoczyło, że aż się Sangrią zachłysnęłam :p Myślałam, że chcesz nam tutaj coś przekazać ^^
    Z moją mamą najlepszy kontakt mam właśnie mam teraz, gdy dzieli nas cały ocean! Gadamy na facetime minimum co drugi dzień 😀 Czasem nawet zakupy robimy „razem”, z telefonami w ręku 😉 Ale i tak się już nie mogę doczekać jak będę w Polsce za 3 tygodnie niecałe i ją wyściskam <3

  • Masz wspaniałych rodziców i piękne wspomnienia ;D
    Tego mi właśnie brakuje, mieszkając tak daleko od mojej mamy… tych beztroskich pogawędek przy porannej kawie, odwiedzania siebie nawzajem w każdej chwili… <3
    Moja mama od zawsze jest moją jedyną najlepszą przyjaciółką.

  • Hmm… Moja mama ma już 78 lat. Chyba dopiero niedawno zaczęłam ją rozumieć i mieć lepszy kontakt. Martwi się o nas bardzo, ale wcześniej nie zawsze potrafiła okazać nam swoje uczucia. Dopiero teraz wiem dlaczego tak było. Jest fajna, lubi żartować i ma swoje pasje. Wiem i czuję, że chce dla mnie i mojego rodzeństwa jak najlepiej, by nikt nie był poszkodowany. Pozdrawiam 🙂

  • Ja też „trafiłam” na bardzo fajną, kochającą mamę. Jest dla mnie ogromnym motywatorem i najbliższą przyjaciółką, zawsze mogę liczyć na jej dobre słowo i pomoc i wsparcie.
    Moja mama od zawsze była bardzo obowiązkowym, ambitnym, ogarniającym życie człowiekiem, no i ma fioła na punkcie czystości. Pamiętam, że jak raz wypadł jej dysk i leżała umierająca na kanapie, to i tak w pewnym momencie wstała i zaczęła poprawiać firankę, bo krzywo wisiała. Na porodówce, jak mnie rodziła, to w pełnym makijażu, z idealnymi paznokciami i w najnowszej sukience, bo akurat szykowała się na domówkę do znajomych 😀
    Mam takie jedno bardzo zabawne wspomnienie, gdy leżałam bardzo chora w łóżku, i moja mama ogarniala i mnie, i moje lekarstwa, i wizyty pielęgniarki, a przy tym dom, obiady, sprzątanie, i jednoczesnie pracę, bo wychowywała mnie sama (mój tato zmarł), i ja tak leżałam świeżo po zastrzyku i w pewnym momencie zdjęłam zakrwawiony wacik z ręki i spytałam mamy, co z nim zrobić, a moja mama odpowiedziała:
    – A rzuć na podłogę 🙂
    To było jak taki błąd w Matrixie 🙂

A Ty co sądzisz?