TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Botaniczny styl we wnętrzach – poszewki

Kocham styl botaniczny! Zapewne nie zdziwię Was jeśli powiem, że to on zdominował wnętrza naszego mieszkania, co mogliście zobaczyć tu lub często-gęsto na naszym instagramie. Uwielbiam rośliny, ich kojącą zieleń, a za razem życie jakie wprowadzają do mieszkania. Po ciężkim dniu w pracy lubię wrócić do mieszkania kojącego nerwy. Kolory przyrody idealnie się do tego sprawdzają!
W naszym salonie to właśnie poduszki z motywem botanicznym najczęściej zdobią kanapę.

Poniżej łapcie przegląd najpiękniejszych botanicznych poszewek z Ali.

 

1 – 2 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 – 10 – 11

 

 

 

Dajcie znać jak podobają Wam się nasze propozycje! My narazie mamy poduszki z „jedynki” ale… powoli dojrzewam do do 2, 5, 11 i boskiej 6!!!
Botanika w granacie skradła mi serce jak mało co! Tym bardziej, że planach mam zakup dodatków do mieszkania w kolorze granatowym.

Latest comments
  • Strasznie spodobały mi się poduszki z nr 8 !!! Są takie kolorowe, a jakoś tak za wiosną tęsknię, więc…

    • Mi też się bardzo podobają 🙂 Dodają nieco koloru – a ja kocham się w kolorach 🙂

      …więc kupujesz :D?

  • Uwielbiam styl botaniczny <3 Bardzo podoba mi się taki motyw w mieszkaniu, choć u mnie to akurat za oknem też widać takie motywy przez cały rok 😀 Latem mam więcej dodatków z tymi wzorem, np. ściereczki kuchenne, tackę, szklanki czy sztuczne liście do wazonu 🙂 Ale nie mam ani jednej poduszki w tym stylu 😀 Chyba wiem, jaki będzie następny zakup ^^ Jak oceniasz jakość tych poszewek z Ali? (nigdy nic tam nie zamawiałam i cykam się, że będzie kicha:P)

    • No ja też!! Widziałam nawet w jakimś sklepie boskie spodnie z tym motywem ale… nie pamętam co to za sklep ;((( !

      Jakość bardzo dobra! Identyczne poszewki (tylko z dodaną metką) widziałam w sklepach w PL 😉 IDENTYCZNE! Materiał jest gruby, suwak działa bez zastrzeżeń, prałam je a motyw się nie spiera. Polecam! 😀

      Tylko ja mam takie, które nie są „satynowe”, śnieżnobiałe, tylko takie materiałowe, „lniane”.

A Ty co sądzisz?