Chęci jednostką więzi. SUM #1

Jak byłam dużo młodsza zastanawiałam się – co się może zmienić w tak krótkim czasie? Jak wakacje mogą być dla kogoś przełomowym okresem, skoro to tylko 2 miesiące?
Jakim cudem jeden dzień może tak dużo zmienić – skoro to tylko kilka godzin?

Później, gdy podrosłam, okazało się, że w ciągu jednej godziny może zmienić się wszystko! Jedna godzina, piętnaście minut… – to wystarczająco dużo czasu na całkowitą zmianę. Na zamknięcie i rozpoczęcie czegoś zupełnie nowego.

Chęci jednostką więzi. SUM #1

Ludzie

Kiedy wpadłam tytuł tego postu, chęci jednostką więzi, był początek stycznia. Pierwsza połowa stycznia. Nie sądziłam wtedy, jak bardzo te słowa będą “motywem przewodnim” mojego styczniowego życia… .

W styczniu dużo dowiedziałam się o relacjach. O moich relacjach z innymi ludźmi. Z tymi co mieszkają daleko, jeszcze dalej, bo aż 300 km dalej, i… z tymi co mieszkają blisko. Bardzo blisko.

Dowiedziałam się, że jednostką więzi są chęci.
Nie odległość jaka nas dzieli – bo przecież jest telefon i jest Internet. W każdej chwili można wysłać smsa “potrzebuję Cię!” i usłyszeć dźwięk komórki, smsa, połączenia. Usłyszeć głos drugiej osoby – która ma chęci.
Chęci tworzenia relacji, chęci pomożenia, wysłuchania, wsparcia. Chęci aby poświęcić swój czas. Chęci aby razem pomilczeć. Chęci aby było dobrze. U mnie było dobrze.

Dowiedziałam się, że jednostką więzi są chęci.
Nie więzy rodzinne – te narzucone i te z własnego wyboru. Jeśli nie ma chęci – rodzina to tylko rodzina. To tylko w kilku procentach ta sama krew, a czasem tylko możliwość stworzenia wspólnej krwi. Tylko możliwość. Bo bez chęci – nic się nie stworzy.

W styczniu dużo dowiedziałam się o relacjach. O moich relacjach z innymi ludźmi. Z tymi co mieszkają daleko, jeszcze dalej, bo aż 300 km dalej, i… z tymi co mieszkają blisko. Bardzo blisko. I trochę zgłupiałam. Trochę się zagubiłam. Ale miałam cały miesiąc na poukładanie całego tego rozgardiaszu na nowo.

W styczniu dowiedziałam się też, że pęknięta serduszka jedzą w samotności.

Muzyka

W styczniu odnalazłam wspaniałą muzykę – muzykę relaksacyjną. Muzykę, która robi za mnie robotę. Której oddaje się kiedy mi ciężko, kiedy chcę się poskładać w całość. Nie myślę, nie mówię – słucham.
Doświadczam. Wyciszam się. I odnajduję.

W styczniu jeszcze bardziej pokochałam spokój. I moją rutynę.

Nawyki

W styczniu udało mi się wypracować kilka nowych nawyków. Trzy razy w tygodniu chodzę na siłownię – na pilates, zdrowy kręgosłup i bieżnię. Choć dwa pierwsze zajęcia są czysto dla zdrowia, to bieżnia łączy przyjemne z pożytecznym. Nadrabiam zaległości na youtube równocześnie ruszając się. Skupiając się. Słuchając.

Powoli udaje mi się też wypracować nawyk pastowania butów raz w tygodniu!

Kolejny nawyk do wypracowania: nie sprzątać w weekend! W ten weekend nie zrobiłam w domu nic i to było wspaniałe. Mogłam oddać się nic nie robieniu, oddać pasji, odpoczynkowi. Żadnego puszczania prania, odkurzania, sprzątania.
To co zazwyczaj robiłam w sobotę i niedzielę – chcę przełożyć na czwartek i piątek. By te wolne dni znaczyły coś więcej. Były inne. Dla mnie.

Sypialnia

W końcu, po ponad roku (!) wiem jak chcę urządzić sypialnię. Sypialnia to była moja zmora – granatowo-szare ściany, białe i kremowe meble. Ciągle coś nie-tak. Za chłodno.
Teraz wizja sypialni jest już dużo bardziej wyraźna. Ściany zostaną pomalowane na kolor zielony – waham się jeszcze między oliwką a ciemną zielenią. Zniknie z sypialni biurko, a na jego miejscu pojawi się szafka nocna, choć nie wiem jeszcze co na tej szafce postawię. W  ciemności, w samotności nic nie kwitnie.
W kącie pokoju, tuż przy balkonie stanie fotel; a na ścianie zawisną trzy drewniane półki jeszcze z korą. Ze śladami natury. Z czymś prawdziwym w tym fikcyjnym świecie.

Blog

Utrzymałam harmonogram pisania trzech postów tygodniowo: dwa posty o relacjach i jeden o mnie, o na swoim. Trzymanie się takiego planu było dla mnie zawsze bardzo trudne, jednak w styczniu bez większego trudu udało mi się to. Zgodnie z harmonogramem.
Zdecydowanie w styczniu stałam się wielką miłośniczką uporządkowanego. uporządkowanego bloga jak i myśli, i życia.

Pojawił się też pomysł stworzenia kilku nowych produktów do swojego sklepu!

W styczniu pojawiły się też następujące posty:

Jedzenie

W styczniu odkryłam nowe smaki – na przykład pasztet wegetariański. Coś niesamowitego! Od teraz dla mnie sklepowe, tradycyjne pasztety mogą już nie istnieć.
Udało mi się też jeść bardziej regularnie. W domu jem śniadanie i kolację, a w pracy – obiad i podwieczorek. Moim celem jest jedzenie obiadów w domu tylko w weekendy, aby unikać podwójnych obiadów w ciągu dnia.

W styczniu na nowo odkryłam smak faworków. Cel na luty – samemu zrobić faworki. Przypomnieć sobie dzieciństwo i jego prawdziwy smak. Ale chyba bardziej dzieciństwo. A może jego smak?
I kolejny – zrobić trójkąciki! Andruty przekładane kakaową masą… .

 

A jak Wasze podsumowanie stycznia? Wydarzyło się coś, co zmieniło Was? Coś, co jest warte zapamiętania?

(Visited 148 times, 1 visits today)