TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Często powtarzane traci na wartości? 

Spotkałyście się kiedyś z tekstem, że często powtarzane „kocham cię” powszednieje i traci na wartości? Ojej, ja to słyszałam miliony razy! I wciąż, za każdym razem gdy to słyszę – przewracam oczami, biorę głęboki wdech i spuszczam na to kurtynę milczenia… .

Często powtarzane traci na wartości?

Zastanawiałyście się kiedy WY najczęściej mówicie facetowi „kocham cię”? My, o ironio, mówimy to sobie zawrotnie często. Kiedy wychodzę do pracy, Dawid zamykając za mną drzwi mówi „kocham cię, jedź ostrożnie”. Ja będąc już w połowie drogi do windy krzyczę „będę, ja ciebie też!”. 

Kiedy idziemy spać zawsze przed zaśnięciem wtulając się w kołdrę i siebie, choćby stópkami, mówimy sobie „kocham cię”. Tak na wszelki wypadek jakbyśmy jutro mieli się nie obudzić, i tak dla przyjemniejszego snu. Bo miło jest zasnąć wiedząc, że ta paskudka obok ciebie, którą tak szalenie kochasz też ciebie kocha.

I kiedy oglądamy Lombard życie pod zastaw wtuleni w siebie – dajemy sobie buzi mówiąc „kocham cię”.
Widząc kłócącą się parę mówimy do siebie „jak dobrze, że my tacy nie jesteśmy” i już, myk, pada „kocham cię”. A i jadąc na zakupy, siedząc koło siebie w samochodzie, obrączka obok obrączki, nie sposób nie powiedzieć do siebie tych słów.

 

 Każda wspólnie spędzona chwila może być jak randka

Wiecie, jest tyle okazji, w których czujemy wdzięczność za to, że się spotkaliśmy, że jesteśmy razem, że ten wspaniały facet, ta wspaniała kobieta jest ze mną… . Doceniamy to kim dla siebie jesteśmy i ogromną radość daje nam mówienie tego.

Kiedy mówimy „kocham cię” zawsze jest to szczere i przepełnione uczuciem. To nie jest obojętnie rzucone „dzień dobry” nie wiadomo komu wchodząc do sklepu. To nie jest spławianie obcego w rozmowie.

Czasem zastanawiam się jaki jest powód, dla którego kobiety mówią „często powtarzane traci na wartości”? Czy tak próbują usprawiedliwić to, że ich facet im tego nie mówi mimo, że tak bardzo by tego chciały? A może same oszukują się, że są w szczęśliwych związkach i zwyczajnie nie czują potrzeby tego mówić, ale brak im odwagi by przyznać się do nieudanego związku?

Są ludzie, którzy nie czują potrzeby uzewnętrzniania się i mówienia o uczuciach. Nie każdy musi być wylewny. Nie ma w tym nic złego. Wszak nie jesteśmy identyczni i to jest piękne! Ale na litość, nie wmawiajcie mi, że gdy dwoje ludzi się kocha, to często powtarzane traci na wartości. Codziennie coś do tego mojego faceta czuję i codziennie nie traci to na wartości – bez względu czy o uczuciu mówię głośno czy nie. Często powtarzane nie sprawi, że uczucie osłabnie a słowa stracą wartość.

Słowa „kocham cię” mają tyle znaczeń w zależności od okoliczności ich wypowiedzenia, że trudno tu mówić o „przejedzeniu”. Nie mam racji?

Latest comments
  • Zgadzam się z powyższym, co do słów wyrażających uczucia. Tych nigdy za wiele, dla ludzi, którzy czują tak samo. Różnorodność ludzka jednak wpływa także na uzyskany efekt. Jeśli obydwie strony odbierają przekaz tak samo – nie ma mowy o nieporozumieniach, wypaleniu, czy innej komplikacji na tym tle. Jest jednak gama wyrazów, niezwiązanych z uczuciami, które należy rozważnie dobierać do sytuacji.

  • Masz masz masz rację! Z mim narzeczonym też powtarzamy sobie „kocham Cię” kilka razy dziennie,codziennie! Nie wyobrażam sobie inaczej. To tak potrzebne, miłe i podnoszące na duchu jak dotyk, uścisk dłoni, buziak czy słowa odwagi, pocieszenia. Dla mnie nie traci na ważności, co więcej może polepszyć relację.

A Ty co sądzisz?