Czy masz w sobie dość odwagi na słowa?

Usłyszałyście kiedyś takie słowa, które Was odmieniły? Jedno słowo, jedno zdanie rzucone na wiatr w rozmowie, mimochodem, bez znaczenia, może dla żartu, a może dla dodania odwagi, a które odmieniło całe Wasze życie? Ja kiedyś usłyszałam takie słowa. Powiedział je wtedy mój kolega, znajomy, dziś, mój najlepszy przyjaciel. Osoba, która miała jeden z największych wpływów na to kim dziś jestem. Miała wpływ na moje wartości, zasady, światopogląd.

Ale przecież nie o tym miało być… .

dosc odwagi na slowa

Czy masz w sobie dość odwagi na słowa?

Warszawa, Stare Miasto, Kolumna Zygmunta. To tam się zawsze umawialiśmy na spotkania. Miałam wtedy chyba 14 lat, on 19. Było lato. Zadał mi pytanie, nie pamiętam jakie. Ale pamiętam, że nie chciałam na nie odpowiedzieć. Wstydziłam się. Rodzice zawsze powtarzali mi, że dziewczynka musi być skromna, a on? On, chcąc zachęcić mnie do rozmowy, do odpowiedzi, powiedział: hej, jeśli to jest coś dobrego to trzeba mówić! Trzeba się chwalić!
On nie wiedział wtedy, że ten z pozoru głupi tekst, który miał tylko dodać mi tylko odwagi – zmieni całe moje życie… .

Dziś nie mam problemu z komplementami. Nie sprawia mi trudności powiedzenie komuś, że jest dobry, robi coś wspaniale, że doceniam, podziwiam i zrobił na mnie wrażenie. Nie mam oporów, przed chwaleniem kogoś, mówieniem o jego zaletach, mówieniem mu komplementu.

Ludzie umniejszają swoje zalety i swoje zasługi. Mówią “e, to nic”, mówią “coś ty, przestań, to miłe, ale”. Ludzie nie przywykli do komplementów. Nie przywykli do chwalenia. Nie wiedzą jak zareagować na słowa podziwu. I czasami stawiają cię w takiej dziwnej sytuacji… – czy ty aby na pewno jesteś normalny? Pochwaliłeś mnie? Powiedziałeś mi coś miłego? Wszystko ok?
Tak! Wszystko jest bardzo ok!

 

Wybuchnij!

Jeśli to jest coś dobrego to trzeba mówić! Zauważyliście, kiedy najczęściej mówi się miłe słowa o ludziach? Wierzę, że tak. Wierzę, że właśnie przyszła Wam na myśl sytuacja, zdarzenie, kiedy najczęściej mówicie o kimś coś miłego. Czy zauważyłyście, że najczęściej jest to ten moment, kiedy rozmawiacie o kimś, kto zmarł…?

Kiedy dowiedzieliśmy się, że zmarła Anna Przybylska – wszyscy nagle zaczęli mówić jaka była z niej cudowna osoba. Kiedy zmarł Zbigniew Wodecki (jeden z moich ukochanych piosenkarzy! Ach, “zacznij od Bacha” – kocham!) wszyscy nagle zaczęli doceniać go i mówić o jego wybitności.

 

Dlaczego nie mówić o tym od razu? Dlaczego nie chwalimy ludzi, póki jeszcze mogą to usłyszeć?

 

Dziewczyny, wybuchnijcie! Tak na jedną chwilę zamieńcie się w paczkę czipsów, która pod wpływem ściskania coraz mocniej i mocniej wybucha i wszystkie czipsy rozsypują się!
Macie odwagę by mówić o tym co dobre? By mówić ludziom miłe rzeczy? Do bycia miłą? Macie odwagę powiedzieć koleżance w pracy, że ładnie dziś wygląda i że ma śliczną sukienkę? Powiedzieć komuś, że jest wspaniałym rodzicem, siostrą lub wujkiem? Powiedzieć mężowi, że lepszego byście nie mogły mieć? Może spróbujcie powiedzieć koleżance, że jesteście z niej dumne?

Mówcie. Mówcie, póki możecie. Póki ta osoba może to usłyszeć. Póki może zrobić jej się miło. Póki jest. Nie mówmy miło o ludziach. Mówmy miło ludzim.

Często narzekamy, że w pracy nas szefostwo nie docenia. Że się staramy, i choćbyśmy stanęli na rzęsach to i tak nikt nie zauważy naszego wysiłku. Ale czy my sami potrafimy doceniać? Potrafimy okazać wdzięczność? Potrafimy powiedzieć, że zauważamy? Widzimy to. Widzimy kim jesteś i co robisz.

Zastanawiałyście się kiedykolwiek jak bardzo na plus może zmienić się Wasze życie, kiedy zdobędziecie się na odwagę aby mówić głośno? Kiedy zdobędziecie się na ten wysiłek powiedzenia koleżance “dobra robota!”, “ale ładnie wyglądasz”, “uwielbiam twój optymizm”?

Macie w sobie dość odwagi?

(Visited 8 times, 1 visits today)