Czym jest ta magia Świąt, którą wszyscy czujemy

Nie macie czasem tak, że ktoś z rodziny zaprasza Was do siebie czy to na Święta, czy to na zwykły obiad, zwykłe spotkanie a Wy zdawkowo odpowiadacie “tak, tak trzeba będzie się spotkać”, albo z góry mówicie “oj nie wiem czy dam radę, chciałabym ale sam rozumiesz..”?
Mi raz zdarzyło się odmówić wizyty. Nie byłam z tą osobą zżyta, choć był to członek mojej rodziny. Ta osoba była mi bliska, spotykaliśmy się kilka razy w roku, ale nie było między nami szczególnej więzi.
Przyjechaliśmy do tej osoby na chwilę. Miała problemy z komputerem i chciała by Dawid coś tam naprawił. Wtedy faktycznie nie mogliśmy zostać, a tym bardziej napić się wódki – jechałam do pracy na popołudnie. I wiecie co? Więcej się nie zobaczyliśmy. Zwykłe potknięcie się na schodach sprawiło, że przy Świątecznym stole będzie nas o jedną osobę mniej… .

czym jest magia swiat

Czym jest ta magia Świąt, którą wszyscy czujemy

Kiedy byłam dzieckiem, magią Świąt były dla mnie opowieści o Mikołaju. To było wyczekiwanie pierwszej gwiazdki i prezentów pod choinką. Wspólne siedzenie przy stole w eleganckich strojach. W białej koszuli i czarnej spódniczce. W lakierkach. Białych rajstopkach.

Kiedy byłam starsza, dopiero randkowałam z Dawidem, magią Świąt było dla mnie pędzenie na autobus z wielką walizką. Choć przystanek miałam po drugiej stronie ulicy, wychodziłam 15 minut wcześniej. Tak na wszelki wypadek, żeby nie uciekł. Na dworze było ciemno, i ja sama stojąca na przystanku w oczekiwaniu na autobus, który zawiezie mnie na dworzec. To były 4 godziny w pociągu.
To był sms: jestem już w Sosnowcu.
To sms: Ja już na Ciebie czekam Kochanie.
I uścisk. Łzy wzruszenia. Złapanie za ręce. Wspólna droga do domu. W końcu się widzieliśmy!

 

Teraz jestem już całkiem duża. I szalenie wkurza mnie, kiedy słyszę te stękania “eh… musimy jechać do teściów/do rodziców. Tyle kilometrów! Cały dzień w samochodzie. Pewnie będą korki… . 5 dni wolnych od pracy, a ja nic nie odpocznę w te Święta. Co to za Święta, że ludzie wszędzie pędzą?! Boże, jeszcze prezenty musze kupić. Nie wiem nawet co!”

Strasznie dużo narzekań słyszę przed świętami. Jakby ludzie ich nie lubili. Jakby woleli już siedzieć w robocie. Ale kiedy już przychodzą Święta, kiedy przychodzi Wigilia – wszyscy są wzruszeni. Każdy patrzy na siebie wielkimi z radości oczami i śmieje się. Dla niektórych w tym momencie czas się zatrzymuje. Łapią się pod stołem za ręce. Inni patrzą na siebie wtedy takim spokojnym, czułym wzrokiem i mocniej w uśmiechu zaciskają usta. Rozumieją się bez słów, w ciszy, choć dookoła gwar.

Wiecie czym jest ta magia Świąt, którą tak wszyscy czujemy? To jest to jechanie 4 godziny w pociągu, 5 godzin samochodem 20 kilometrów, i świadomość, że zaraz wszyscy się spotkamy. To wygospodarowanie kilku godzin, jednego weekendu by wszyscy zgromadzili się przy jednym stole. By ładnie się ubrali i już w progu przywitali się radosnym okrzykiem Hej, Wesołych Świąt! i mocno, mocno uściskali! Jak nigdy. Jak nigdy przez poprzednie i następne 364 dni.

(Visited 9 times, 2 visits today)