damsko-męski blog o tworzeniu domu
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin
 

Dlaczego faceci lekceważą kobiety

Powiem Wam, ja rozumiem wiele. Rozumiem solidarność jajników. Rozumiem, że my kobiety powinnyśmy trzyma się razem. Rozumiem, że kiedy już mamy ochotę prać brudy poza domem, to powinnyśmy trzymać się razem. Ale nie rozumiem jednego: co wy kobiety będące w “trudnych” związkach chcecie osiągnąć?

odsłuchaj post

dlaczego faceci lekceważą kobiety

Dlaczego faceci nas lekceważą

Ostatnio na jakiejś grupie facebookowej natknęłam się na post jednej z kobiet, która dowiedziała się, że jest zdradzana (mentalnie, psychicznie, a nie fizycznie). Miała screeny ich rozmów, które dostała od jeszcze kogoś innego, w których on pisał co do obcej czuje. Żona postanowiła – chce rozwodu. I chce też potwierdzenia zdrady od męża.

I tu kobieta zachowała się bardzo właściwie! Warto potwierdzać takie donosy. Wiecie, ja kiedyś dostałam wiadomość od anonima, że Dawid mnie zdradził. A właściwie zdradzał – zrobił to kilkukrotnie. Ten ktoś sypał mi datami, kiedy to było. Pech chciał, że w tym czasie, w tych wymienionych datach – byłam z Dawidem na wakacjach… . 

Wracając jednak do historii: Kobieta wróciła do domu i przyparła męża słowami do muru. Oczekiwała od niego, że się przyzna. Jak pisała – mówiła do niego przez 2h (!) i dziwiła się, że ten nie ma odwagi wydusić z siebie choćby słowa, nie ma jaj, by powiedzieć, że tak, zdradził ją mentalnie.

 

I to mi dało do myślenia!

Wyobraźcie sobie sytuację: wracacie do domu i nagle, od samego progu, Wasz facet obrzuca Was oskarżeniami. Ale nie byle oskarżeniami! W tonie jego głosu dość dobitnie wyczuwa się tą pogardliwą postawę – on już czuje się lepszy, czuje się ponad; bo on wie co wy przeskrobałyście i wie, czego chce. Chce rozwodu! On już wie. On postanowił. Ale mimo wszystko, mimo, dowodów w postaci screenów, on chce od Was przyznania się.
Obraża Was, puszcza dwugodzinną wiązankę kim wy nie jesteście i jeszcze chce byście się przyznały. Byście coś dla niego zrobiły.

Jak byście zareagowały w takiej sytuacji? Chciałybyście komentować jego zachowanie? Przyznawać się do czegokolwiek, dyskutować?

 

Jakby mój mąż już w drzwiach naskoczył na mnie – powiem Wam, że pewnie zareagowałabym podobnie do faceta z opowieści. Po co dyskutować z kimś, kto już ma wyrobione zdanie? Kto już podjął decyzję? Już wyrobił sobie o nas zdanie? Tłumaczenia, w takim wypadku, nie mają najmniejszego sensu! Czego byśmy nie powiedzieli – nic nie zmienimy. Nawet, jeśli sytuacja była wyrwana z kontekstu, nawet, jeśli kochamy żonę/męża i w życiu byśmy nie zdradzili – jak kobieta sobie coś ubzdura – to już nie ma przebacz!

 

Jeśli podejmujemy decyzję o rozwodzie czy odejściu – to zróbmy to z klasą. Powiedzmy “facet, zdradziłeś mnie, masz/miałeś romans – nara”. Nie bawmy się w jakieś “wiem, że mnie zdradziłeś, chcę rozwodu, jesteś świnia, knur i warchlak – ale mam nadzieję, że jednak zaprzeczysz tym dowodom i dalej będzie nam jak w bajce, i wybaczysz mi, że cię tak od progu gnoiłam przez 2h i wyzywałam od najgorszych”.

Jak traktować taką kobietę poważnie? Żaden człowiek, bez względu czy kobieta, czy mężczyzna, który przez 2 godziny był atakowany nie będzie prowadził z nami dialogu jak gdyby nigdy nic. Żaden! Tym bardziej, że powiedzenie czegokolwiek przez mężczyznę sprawi, że kobieta jeszcze bardziej się nakręci i jeszcze więcej będzie gadać. I żeby jeszcze to gadanie coś zmieniło. A ono nie zmieni nic.

 

Abstrahując od wszystkiego
Czy wiecie, że wielu facetów nawet nie wie, że jest coś takiego jak zdrada niefizyczna? Mentalna?

Swoją drogą ciekawe jest to, że kobieta zawsze powie, że ona siebie zna i takie rozmowy (w jej wykonaniu) nie były zdradą. To był tylko obcy przyjaciel z Internetu. Przecież do niczego nie doszło! Ale jeśli facet będzie miał taką przyjaciółkę – to już knur!