TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Dlaczego powinniśmy nauczyć się patrzeć NIE dalej niż na czubek własnego nosa

Wieczór. Siedzimy razem na kanapie w salonie i rozmawiamy o tym co nas czeka w najbliższym czasie. W tym miesiącu czeka nas jeden ślub, a w listopadzie kolejny. Na sylwestra może spotkamy się z małżeństwem. A wiesz, że ci są już po ślubie? – mówi Dawid scrollując fejsa.

Mija trochę czasu i natrafiam na jednej z grup wylane żale dziewczyny, która pisze, że jest nieszczęśliwa. Zazdrości innym kobietom mężów i dzieci, i tej radości.

Dlaczego powinniśmy nauczyć się patrzeć NIE dalej niż na czubek własnego nosa

Jesteście w stanie zliczyć ile razy usłyszałyście w dzieciństwie „powinnaś patrzeć dalej niż czubek własnego nosa”? Ja to słyszałam miliony razy. W szkole, w domu, w programach telewizyjnych, na placach zabaw… – wszędzie dorośli tłumaczyli dzieciom, że nie można myśleć tylko o sobie, że nieważne, że ja – ważne co inny, co możemy innym.
Setki razy słyszałam „bierz przykład z…” i porównania do innych – Bo skoro Gosia może i Marcinek też, to dlaczego Ty masz być gorsza?

Gorsza. Dlaczego zaraz gorsza?

Żal tej dziewczyny na tyle nas zadziwił, że zaczęliśmy rozmawiać nad tym co dzieje się dookoła nas. Faktycznie, coraz więcej naszych znajomych jest już zamężna. Co i raz dowiadujemy się, że któraś z naszych koleżanek jest w ciąży lub właśnie urodziła. Coraz więcej par przerzuca się z wynajmowanego mieszkania do swojego własnego. Faktycznie.

Kiedy tak zaczęliśmy o tym rozmawiać byliśmy w coraz większym szoku uświadamiając sobie jak bardzo zmieniło się nasze życie przez te kilka lat. Jak bardzo skupiliśmy się na sobie i swoim życiu, jak bardzo ograniczyliśmy świat do swojego, naszego czubka nosa, zamiast robić to czego uczono nas od dzieciństwa – obserwowania innych i robienia tego co większość, sugerowania się innymi. Zdaliśmy sobie sprawę, że żyjąc naszą codziennością, kompletnie przestaliśmy zwracać uwagę na życie ludzi dookoła nas. Wszelkie „doniesienia” o czyjejś zmianie stanu cywilnego, powiększeniu rodziny, awansie, przeprowadzce puszczaliśmy mimo uszu nie przykładając do tego wagi – w końcu – nas to nie dotyczyło.

Życie ograniczyliśmy do naszego czubka nosa.

Do tego co faktycznie dotyczy nas, jest blisko nas i w zasięgu naszej ręki. Wiemy, że nie złapiemy wielu srok za ogon, dlatego dbamy o te, które trzymamy. Spośród wszystkich bardziej i mniej codziennych spraw my wybieramy te, które są dla nas szczególnie ważne i to na nich staramy się skupić. I tak było zawsze – także wtedy, kiedy byliśmy sami.

Dzięki tej „krótkowzroczności” nie mamy poczucia, że osiągnęliśmy coś za późno lub wcale, nie czujemy się źle, bo nie mamy jeszcze dzieci i nie podróżujemy po świecie. Nie żal nam tego czego nie mamy a moglibyśmy mieć lub robić bo inni.

 

Świadomość tego co jest dla nas ważne sprawiła, że nie patrzymy na innych. Każdy z nas, każdy człowiek ma inne priorytety, inne rzeczy dają mu radość i spełnienie. Nas podróżowanie nie uszczęśliwi tak bardzo jak wyjazd na wieś, dlatego nie zazdrościmy tym, którzy podróżują.
Nie specjalnie lubimy też siedzieć w kinie, dlatego nie szczególnie zazdrościmy tym, co do kina chodzą przynajmniej raz w miesiącu. My odnajdujemy się pod kocem, z grzańcem w ręce i stópką obok stópki. W ściągnięciu okularów ze zmęczenia i „chodź Miś, padasz już, chodź do wyrka”. 

 

Nasz świat kończy się tam gdzie czubek naszego nosa. Podejmujemy decyzje nie pod wpływem otoczenia, a naszych potrzeb, uczuć i emocji. Podejmujemy decyzje, które dadzą nam szczęście, a nie wzbudzą zazdrość wśród otoczenia. Staramy się doceniać to co mamy i szukać jak najwięcej plusów naszej sytuacji. Staramy się wyciskać jak cytrynę możliwości, które daje nam  t a  chwila. Tym bardziej, że spełnione pragnienie nie zawsze musi być takie, jak tego oczekiwaliśmy… .

Dzieciom wmawia się, że mają być jak, mają być, mają. Potem mówi im się, że „ja w twoim wieku to”. Od najmłodszych lat wmawia nam się, że powinniśmy zachowywać się jak pokolenie wstecz lub jak nasi rówieśnicy – jak większość. W białych rękawiczkach wmawia nam się, że zachowując się inaczej jesteśmy gorsi, niepasujący, coś z nami nie tak… .

Jednak większość – nie zawsze ma rację, nie jest nami i nie musi wiedzieć co dla nas jest najlepsze.

A dobrze jest móc być sobą. Bez względu na okoliczności.