Jak odzwyczaiłam się od słodyczy!

Czekolada to moja zmora. A raczej miłość. Wielka, ogromna, pyszna, słodka miłość! Od nie pamiętam kiedy, ale codziennie jadłam czekoladę. Najczęściej to były dwie czekoladki do porannej kawy. No, może jeszcze dwie do popołudniowej. Wiesz, miałam wyrzuty sumienia. Cholera, ślub za kilka miesięcy, suknia zamówiona a czekolady ubywa! Gdzieś tam z tyłu głowy świtała mi myśl, rozsądek mówił, że powinnam przestać tyle jeść, że za dużo, za często. Ale ta czekolada jest taka dobra!! Chciałam, naprawdę chciałam przestać jeść czekoladki ale jak? Jak, skoro one ciągle są w tej szafce!!

jak odzwyczaic sie od slodyczy 2

Silna wola

Nie mam jej. Silna wola to jakiś wytwór inwalida. Próbowałam mówić sobie, że to puste kalorie, że idzie w boczki, psuje zęby. Wmawiałam sobie: od dziś nie jem czekoladek! To moje silne postanowienie – od dziś nie jem! No ale Kochana, powiedz mi, co w miłości wygrywa: rozum czy serce? No serce! No serce i miłość do czekolady.
Doszło do tego, że… zaczęłam oszukiwać swojego własnego, nieprzymuszonego męża. Starałam się oszukać Aby uniknąć “gniewu” Dawida, bo ten na mnie “krzyczał” jak widział, że podbieram czekoladkę, to jadłam je jak nie było go w domu, czasem jadąc samochodem… .
No jak by nie patrzył, gdzie ucha nie przyłożył – silna wola nie działa. No jestem słaba.

Psyt, post

Post to był świetny czas na odstawienie słodyczy! Najpierw myślałam sobie: cholera 40 dni bez czekoladki?! 40 dni?! No masakra jakaś – przecież kawa lubi czekoladę. A ja tej czekolady mam całą szafkę!
Ale słowo się rzekło. Pod moją nieobecność, Dawid schował gdzieś wszystkie czekoladki, abym ja ich nie znalazła. I powiem Ci – to działa! Nie ma czekoladek – nie jem czekoladek. Post jest tutaj tylko motywatorem do tego, aby ich nie kupować i nie jeść, a nie jest samym powodem, dla którego je odstawiam.

Nie powiem, miałam chwilę słabości. W dzień kobiet dostałam cukierka i w domu też sobie na jednego, pysznie czekoladowego sobie pozwoliłam. Ale nie żałuję! Warto było.

Muszę, muszę, muszę

Czasem mam takie chwile, że o mój Boże zjadłabym. Coś za mną chodzi słodkiego, pysznego i kusi, i myśli mąci. I na tą pokusę też znalazłam sposób. W domu, w szafce po słodyczach trzymam orzechy laskowe! Jak mam ochotę coś skubnąć sięgam po orzechy. Zjadam sobie ich małą garstkę i głód zabity, pragnienie zaspokojone, brzuszek szczęśliwy.

jak odzwyczaic sie od słodyczy

Powiem Ci, że mi cholernie ciężko było się odzwyczaić od czekoladek. No kocham czekoladki. No kocham, no co poradzisz. Ale już wiem, że chcąc coś osiągnąć, coś rzucić, mówienie: od dziś ZERO – nie działa. W ogóle teraz pukam się w czoło i myślę sobie: ale Ty dziołcha głupia byłaś, że jęczałaś Dawidowi – zero papierosów. No jak można tak ZERO?! Od zera do milionera to ja rozumiem, ale tak od milionera do zera?! Nagle? Już!? Zaraz z miejsca? Nie.

 

Po tych kilku tygodniach bez czekoladek doszłam do wniosku, że już miłość mi przeszła. Teraz pijąc kawę nie mam nawyku zaglądania do szafki po czekoladkę.
Dochodzę do wniosku, że najlepszym sposobem na odzwyczajenie się od czegokolwiek – jest po prostu – nie kupowanie. Jak czegoś w domu nie ma – to tego nie zjesz.

(Visited 1 times, 1 visits today)