Jak oszczędzamy pieniądze – wydatki i zachcianki

Niektórzy mówią, że jest moda na minimalizm i posiadanie mniej. Dla mnie to nie jest moda. Dla mnie to jest zmęczenie tym co było – zmęczenie zbieractwem, zmęczenie przepełnionymi szafkami wszelkimi przydasiami. To zmęczenie bibelotami na półkach i ściąganiem ich podczas wycieraniu kurzu.
To rzeczozmęczenie sprawiło, że staliśmy się bardziej rozsądni. Nie musimy już kolekcjonować przedmiotów. Nie musimy martwić się o przyszłość, o przydatność przedmiotów w przyszłości. My nie musimy myśleć o przyszłości – wszystko mamy w zasięgu ręki.

I ta filozofia sprawia, że kupujemy mniej. Nie ze skąpstwa – a z braku potrzeby. Nim kupimy jakiś przedmiot, jakąś elektronikę, bibelot, kolejną solniczko-pieprzniczkę – zadajemy sobie kilka pytań… .

jak oszczedzamy pieniadze na zachciankach2

Jak oszczędzamy pieniądze – wydatki i zachcianki

 

Uczciwie przed sobą

Czy ja naprawdę tego potrzebuję? Czy to tylko kaprys? Czy zakup tego naprawdę sprawi mi przyjemność, a może to będzie coś w stylu “wydam bo wydam”?
Za każdym razem gdy mamy kupić coś dla siebie, coś do domu – uczciwie zastanawiamy się czy ja naprawdę tego potrzebuję. Czy faktycznie to spełnia jakąś większą funkcję niż “jest ładne”, “jest fajne”, “jest śmieszne”, “jest w kaktusy”? Uczciwie przed sobą staramy się ocenić przydatność danej rzeczy. Jeśli dana rzecz – jak gipsowe kaktusy – faktycznie jest ładna, widzę w wyobraźni, że one będą pasować do naszego mieszkania – to biorę je! Ale jeśli mam wątpliwość, jeśli nie jestem przekonana, nie jestem na 100 procent pewna, że tak, będą pasować – nie biorę. Nie chcę zagracać mieszkania, nie chcę kupować rzeczy, które później przeleżą w kartonie większość czasu. To by była strata pieniędzy.

 

Rozsądnie

Do zakupów staramy się podchodzić rozsądnie. Nie chcemy uprawiać zbieractwa. W domu mamy po 2 komplety ręczników plus dodatkowy komplet dla gości. Pościeli mamy 3 komplety, choć ten trzeci naprawdę jest zbędny. Staramy się nie ulegać emocjom, nie ulegać chwili, a przede wszystkim nie ulegać promocjom bo “zobacz jakie słodkie”. Dwa komplety ręczników w zupełności nam wystarczą. Jeden dajemy do prania – drugi używamy. Z pościelą tak samo.
Są rzeczy, których w naszym odczuciu nie musimy mieć nie wiadomo jak dużo. To są rzeczy, których zadaniem jest po prostu pełnić swoją funkcję i nic więcej. Jednak, mimo wszystko, staramy się by te przedmioty były estetyczne.

 

 Porządek

Zanim kupimy coś do domu staramy się przemyśleć gdzie będziemy daną rzecz trzymać? Czy mamy na nią miejsce? Czy nie zagraci nam przestrzeni? Jeśli dochodzimy do wniosku, że dana rzecz będzie bardzo rzadko używana, że będzie nam zawadzać – nie bierzemy jej.
Nie chcemy z mieszkania zrobić rupieciarni. Nie chcemy wyciągać z szafek wszystkich klamotów w poszukiwaniu tego jednego przedmiotu. W domu chcemy mieć porządek.
Dom ma być dla nas tym miejscem, w którym będziemy odpoczywać. Które będzie nas uspokajać, a nie powodować zdenerwowanie bałaganem i potykaniem się o niepotrzebne rzeczy.

 

Promocje

Jeśli wiemy, że czegoś będziemy potrzebować, jeśli teraz ta rzecz nie jest nam niezbędna – czekamy z zakupem na promocje. Tak kupujemy większość cyklicznie używanych rzeczy do domu, jak kostki do zmywarki, proszek do prania, itp. Dzięki prowadzeniu budżetu domowego wiemy z jaką częstotliwością otwieramy nowe opakowanie kawy, kostek do zmywarki, papieru toaletowego, mleka, itd. – i te przedmioty kupujemy najczęściej w większej ilości gdy są w promocji.
Jeśli wiemy, że chcemy sobie sprawić jakąś większą przyjemność, kupić coś droższego – czekamy z tym na przeceny, promocje.
Dzięki temu, że kontrolujemy swój budżet, robimy plany większych wydatków to praktycznie nie ulegamy spontanicznym zakupom. Kupujemy to, co naprawdę chcemy, co zostało przez nas przemyślane.

Opłaty

Nie lubimy wyrzucania pieniędzy w błoto, dlatego staramy się zwracać uwagę na to co robimy. O tym jak oszczędzamy na rachunkach za wodę pisałam tutaj. Te czynności nie wymagają od nas żadnego wysiłku – a jednak pieniądze zostają w naszej kieszeni.
Podobnie z rachunkami za prąd, o czym pisałam w poście jak zmniejszyć rachunki za prąd.

 

 

Wiecie, że odkąd zaczęliśmy kontrolować nasze wydatki i analizować nasz tryb życia przestaliśmy się kompletnie martwić o pieniądze? Wiemy już ile kosztuje nasze życie. Wiemy, ile na co wydajemy, wiemy na co możemy sobie pozwolić w najbliższym czasie, dlatego ta sfera życia, która przed wspólnym zamieszkaniem bardzo nas przerażała – dziś stała się… – niezauważalna.
Baliśmy się tego co nieznane, a teraz, gdy znamy już nasze zwyczaje – jesteśmy spokojni.
To zdecydowanie jeden z większych ciężarów jaki spadł nam z serca po wspólnym zamieszkaniu.

 

Ps.

Od grudnia do pobrania będą zapiski z budżetu domowego w totalnie nowej odsłonie!
Wczoraj na instastory mówiłam Wam dlaczego nie wydamy plannera w tym roku i jakie mamy względem niego plany. Dajcie znać w grudniu jak przypadła Wam do gustu nowa szata graficzna, bo w takim stylu będziemy chcieli stworzyć planner książkowy do druku na przyszły rok. Kiedy on się ukaże? Nie wiemy jeszcze. Albo w połowie roku albo pod jego koniec.

(Visited 52 times, 2 visits today)