TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE I SZCZĘŚLIWY DOM !
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin
 

3 prawdy, które pomogły mi zaakceptować siebie

Kiedy z początku jedna z Was poprosiła mnie o post o akceptacji siebie – w pierwszej chwili pomyślałam, że to świetny temat! Lubię siebie, akceptuję siebie, choć nie zawsze tak było. Wydawało mi się, że napisanie takiego postu to bułka z masłem.
Oh, jak bardzo się myliłam!
Wśród dzisiejszej łatwości w obrażaniu innych, wyśmiewania stylu, wyglądu, błędów ortograficznych, gustu, kolorowaniu rzeczywistości – bardzo łatwo czuć się kimś gorszym, mniejszym, niedość dobrym, zwłaszcza, jeśli jesteśmy świadomi swoich niedoskonałości. Skąd więc ta akceptacja siebie?

Jak mamy akceptować siebie, skąd wziąć poczucie własnej wartości, kiedy zewsząd odczuwamy brak akceptacji ze strony otoczenia czy odbiorców?

Trzy prawdy, które pomogły mi zaakceptować siebie

W szkole, na tym samym poziomie nauczania jedna nauczycielka zachwalała mój styl pisania. Każde moje wypracowanie, rozprawka dla niej były idealne! 4- to była najgorsza ocena jaką u niej miałam. Ale w kolejnej klasie zmieniono nam nauczycielkę. Po wakacjach mój styl pisania okazał się być tragiczny. Jedynki, dwójki to był standard.

Kiedy dla odmiany zdawałam na prawo jazdy – krytykowano mnie za dynamikę jazdy. Jeden egzaminator pochwali mnie za dynamiczną jazdę, wyczucie samochodu, odległości, a drugi powiedział, że właściwie to stwarzam zagrożenie na drodze bo jeżdżę zbyt dynamicznie.

Zewsząd, każdego dnia ludzie mają wobec nas różne oczekiwania, mają odmienne poglądy i kryteria jakimi nas oceniają. Niektórzy próbują dobitnie udowodnić nam, że to oni mają rację i to my powinniśmy się do nich dostosować. Do nich – do każdego z osobna.
A co z nami? Co z tym jacy my jesteśmy? Nie mamy prawa być sobą jeśli myślimy inaczej?

 

Wiem kim jestem

Świadomość siebie, tego jaka jestem, jakie mam cechy pomogła mi zaakceptować siebie. Zanim nauczyłam godzić się z odmiennym zdaniem innych, musiałam dowiedzieć się kim jestem, dlaczego mam takie, a nie inne poglądy. W przeciwnym razie nie umiałabym powiedzieć tej osobie dlaczego się myli.

Dziś wiem, że jestem wrażliwa. Wiem, że nie mogę oglądać filmów, w których katują zwierzę. Wiem, że przez tą moją wrażliwość często reaguję nieadekwatnie do sytuacji. Wiem to, ale nie zawsze mogę coś z tym zrobić. To są emocje, a one bywają ode mnie silniejsze.

Dzięki wiedzy kim jestem, jakie mam wady i zalety wiem nad czym powinnam pracować. I nie dlatego, że ktoś mi każe. Chcę nad nimi pracować bo chcę być lepszą wersją siebie. Chcę się lepiej czuć. Chcę jak najbardziej wyeliminować negatywne emocje z mojego życia.
A czasem najlepszym sposobem na wyeliminowanie negatywnych emocji jest zrozumienie, że nie każdy wie o czym mówi.

 

 

Skupiam się na swoim życiu

Zrozumiałam, że moje życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od czyjegoś – jest inne. Każdy z nas wychowywał się w innych warunkach, miał inny dom, inną sytuację i inne doświadczenia życiowe. Nie ma sensu porównywać siebie do kogokolwiek, bo zwyczajnie zaczynaliśmy z różnych miejsc.

Moim guru instagramowym jest Alabasterfox. Ale nie zazdroszczę jej i nie porównuję się do niej. Ada zapracowała sobie na sukces. Od lat ma styl, który ja dopiero próbuję odnaleźć. Nie próbuję kopiować jej stylu, bo nasza codzienność jest inna. Ale szalenie mnie inspiruje do próbowania nowego!

Staram się przemycać do mojego życia jak najwięcej pozytywnych emocji, nowości, radości, a nie tracić czas na życie cudzym życiem i cudzymi osiągnięciami frustrując się, że nie mam tego co ktoś.

 

Daję sobie prawo do niedoskonałości

Wiem, że nie mam figury Instagramowej gwiazdy. Nogi po tacie, brzuch po piwie i zapiekankach z rynku krakowskiego. Co ja na to poradzę, że lubię taki luz? Gdyby moja figura wybitnie mi przeszkadzała – zaczęła bym na serio chodzić na siłownię. Ale póki nie czuję się ze sobą źle, nie chodzę.
Nie jestem też najlepsza w obróbce zdjęć. Ciągle się uczę oglądając Sztukę retuszu. Dowiaduję się o dla mnie nowych funkcjach i możliwościach photoshopa.

Dzięki temu, że daję sobie prawo do niedoskonałości, niewiedzenia wszystkiego – mam czas na próbowanie nowych rzeczy. To co robię jest dla mojej przyjemności i na moje potrzeby. Nie we wszystkim muszę być ekspertem.

Podobnie jest w pracy. Jeśli czegoś nie wiem, czegoś nie rozumiem – pytam i szukam odpowiedzi. Nie muszę wiedzieć wszystkiego. Nie ma nic złego w niewiedzy. Głupotą byłoby udawać, że się wszystko wie.

 

Świadomość tego kim jestem, jakie mam życie, nieskupianie się na czyimś życiu tylko na moim, i prawo do popełniania błędów, do bycia nieidealną sprawia, że nie tylko akceptuję siebie i swoje życie, ale i jestem szczęśliwą osobą. Skupiam się na tym co daje mi radość, a to co mąci mój porządek, co wprowadza negatywne emocje – szybko wyrzucam!

Nie chcę tracić czasu na to co złe. Chcę się cieszyć z każdego dnia i żyć na swoim po swojemu. Skupiać się na tym co dla mnie jest ważne, a nie dla osób, które mogą mnie nawet nie znać.

Nikt za mnie życia nie przeżyje. A ja chcę je przeżyć po swojemu.

Latest comments
  • Dziękuje 🙂 bo jak sie nie mylę ja chciałam wpis na temat akceptowania siebie 🙂 ja mam najwiekszy problem z porownywaniem sie, ze jestem gorsza, mniej jakas. A w tym roku mam problem (pierwszy raz) ze ciuchy sa dla mnie za male. Przytylam ostatnio 3 /4kg niby nie duzo ale dla mnie to duzo. Mam wrazenie ze teraz czuje sie brzydka,gruba itp. A jak cos dzialalam schudlam nawet 2 kg to i tak to wrocilo wiem ze nie mozna patrzec za bardzo na cyferki ale czuje sie zle ze soba. Nie czuje sie atrakcyjna 🙁

A Ty co sądzisz?