damsko-męski blog o tworzeniu domu
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin

Jedyny raz, kiedy mąż na mnie krzyknął i… miał rację!

Zdarza się w Waszych związkach sytuacja, w której mąż lub chłopak krzyczy na Was? U nas nigdy tego nie było. Zawsze byliśmy zgodną parą. Dawid miał świadomość rzeczy, których nie lubię i nie zmuszał mnie do nich, a wręcz przeciwnie – wyręczał mnie. Jednak tego poranka było inaczej.

 

Dawid pojechał na Śląsk pociągiem, co ogólnie nigdy się nie zdarza! Nie pamiętam, kiedy ostatni raz podróżował pociągiem. Tego dnia Dawid zadzwonił do mnie o 5 nad ranem i powiedział: Jestem na centralnym, przyjedź po mnie. Nie zgodziłam się. Kurcze, była 5 rano a z centralnego do naszego domu jest bezpośrednie połączenie i tramwajowe, i autobusowe. Naprawdę, moje jechanie po niego nie miało najmniejszego sensu.

Ale Dawid nie lubi jeździć komunikacją miejską. To jest typowy człowiek-samochód. Więc kiedy powiedziałam mu, że nie, nie przyjadę po ciebie – wkurzył się. Pierwszy raz zaczął się unosić, że mam po niego przyjechać i koniec dyskusji!

 

Wydaje Wam się to głupie i błahe, co? Nic bardziej mylnego. Przez wiele lat miałam mega opór we wjeżdżaniu samochodem do centrum Warszawy; a zwłaszcza, przez przejeżdżanie przez palmę! Kiedy byłam L-ką, jakiś pajac zajechał mi właśnie tam drogę, i o mało nie miałam wypadku. Dawid o tym doskonale wiedział. Wiedział jaki mam strach przed tym rondem.
Jednak nie zważając na moje strachy i uprzedzenia, ten zwyrodnialec kazał mi po siebie przyjechać. Z wielkim bólem ubrałam się, nałożyłam na siebie jego dres i bez ogarniania się wsiadłam do samochodu. Raz kozie śmierć! – pomyślałam.

W głowie huczała mi tylko jedna myśl. Rada, jaką Dawid udzielił mi kilka miesięcy wcześniej. To jedno zdanie stało się najważniejszym zdaniem w moim drogowym życiu i stosuję się do niego po dziś dzień – jeśli nie wiesz jak jechać, jak przejechać przez skrzyżowanie to jedź szybko! Najważniejsze to przejechać w jak najkrótszym czasie.

I tak zrobiłam! Byłam przy palmie, zwolniłam, obczaiłam, które to są moje pasy, na które wjechać, z którego zjechać – i przejechałam najszybciej jak mogłam! Jakby tyłek mi się palił a ja co sił w nogach wskoczyła do wody. To był ten rodzaj dumy…!!! Pokonałam swój strach!

 

Dawid bardzo często wyręcza mnie w rzeczach, których nie lubię robić lub sprawiają mi trudność. Ale tego dnia zrobił coś więcej. Tego dnia zmuszając mnie do przyjechania po siebie sprawił, że przestałam bać się jeździć samochodem po Warszawie i po nowych miejscach. Od tamtej pory, samochodowo, stałam się całkowicie niezależna!

 

Z początku byłam na Dawida zła, że nie zważając na moje strachy unosi się i wymusza na mnie pojechanie po siebie, gdzie naprawdę autobusem to 15 minut drogi. Ale później byłam mu wdzięczna. Czasem tak jest, to, że ktoś na nas krzyknie, uniesie się – i nie znaczy to, że chce dla nas źle. Strach, który siedzi w naszych głowach bywa tak bardzo wymyślony, urojony, potrafi nas tak bardzo paraliżować, że nie jesteśmy w stanie zdać sobie sprawy, jak to my sami wyrządzamy sobie krzywdę i robimy z siebie kaleki.

Często widzę, że kobiety mają w stosunku do mężczyzn postawę: jesteśmy razem więc powinieneś chcieć mojego szczęścia, mojego dobra (…) ja jestem twoją księżniczką, twoją kobietą! Te kobiety burzą się na swoich partnerów, żalą się na nich, że ci nie robią tego czego one chcą, robią coś nie zważając na to, że je ranią. Często widać taką postawę, kiedy facet chce wyjść z kumplami a kobieta boi się go puścić, boi się, że on ją zdradzi pod wpływem alkoholu. I te kobiety właśnie wtedy psioczą na tych swoich mężczyzn – niepotrzebnie.
Powiem Wam, że ta męska gruboskórność, to ich „głupoty gadasz, nie przesadzaj” i robienie wbrew naszym prośbom i płaczom – to naprawdę często głos rozsądku, którego nam kobietom brakuje.

Czyż to nie jest niesamowite, że jednym telefonem, jednym zrobieniem na przekór, jednym tupnięciem nogi ktoś może odmienić nasze życie? Sprawić, że jesteśmy w stanie wziąć byka za roki i uwierzyć w siebie?

Written by