TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin
 

Kobieta bez makijażu jest po prostu brzydka!

Śledzicie czasem media plotkarskie? Ja tak. Nauczyła mnie tego moja mama, kiedy byłam na studiach. Kiedy siedziałam na wykładach i się nudziłam – zaczęłam wchodzić na plotkarskie strony. I wiecie co zauważyłam? Że często pojawiają się tam szokujące wpisy, że dana osóbba pokazała się bez makijażu. Newsy w stylu: prawdziwa twarz X! I te komentarze autora postu: ładna? Podoba Wam się bez makijażu?
– Oczywiście, że NIE!

Kobieta bez makijażu jest po prostu brzydka!

Kiedy braliśmy ślub kościelny, miałam pełen full wypas makijaż. Krem, podkład, fluid, cienie, rozświetlacz, róże i inne bronzery. Byłam zrobiona. Mój mąż natomiast – nawet się nie ogolił; o żadnych pudrach i fluidach nie wspominając.
Wkurzyło mnie to. Ja, żeby dobrze wyglądać, musiałam prosić świadkową o makeup, a ten mój mąż żeby dobrze wyglądać nawet nie musiał się golić. Nie musiał nic robić!
I wiecie, nie dawało mi to spokoju. Siedząc na różnych forach ślubnych, widząc jak dziewczyny wrzucają swoje zdjęcia w próbnych (!) makijażach zaczęłam zastanawiać się po co my to robimy? Dlaczego tak wciąż i wciąż sięgamy po kosmetyki, malujemy się, wydajemy kupę kasy na to wszystko, nie tylko w dniu ślubu, ale i na co dzień, kiedy nasi faceci w najlepszym wypadku użyją wody po goleniu?

I tak wchodząc na taki portal plotkarski zrozumiałam przyczynę.
Hejt akurat padł na żonę Sławomira, tego od miłość, miłość w Zakopanem. Portal postanowił skrytykować ją (już nie pamiętam czy to był ich komentarz, czy postanowili upublicznić czyjś komentarz, nie mniej oni przyczynili się do propagowania wyśmiewania innych) – że bez makijażu wygląda jak facet! Rozumiecie to? Osoba sceniczna, która na scenie ma jakiś makijaż, jest częścią jakiegoś przedstawienia w życiu prywatnym postanowiła pokazać ich życie i siebie bez makijażu, siebie naturalną, od razu spotkała się z obrażaniem – bo nie wygląda jak na scenie!

Wiecie, ja na co dzień chodzę bez makijażu. Maluję się naprawdę od wielkiego dzwonu. Moja awersja do fluidu wzięła się z problemów z cerą, której dodatkowo nie chciałam pogarszać zatykając ją chemią. Mój mąż, moi znajomi, przyjaciele, rodzina są przyzwyczajeni do tego, że ja się po prostu nie maluję. Dla nich ja bez fluidu jestem normalna. Tak wyglądam. Zawsze.
Ale w przypadku celebrytów jest inaczej. W telewizji, na koncertach, w spektaklach widzimy ich w pełnej charakteryzacji. I do takiego ich widoku my, odbiorcy, fani, krytycy jesteśmy przyzwyczajeni. Dla nas – oni medialni są normalni.

Czy wiecie, że potrzebna są 3 dni aby przyzwyczaić się do nowego wyglądu? Bez znaczenia, czy to swojego, czy obcej osoby. Przez pierwsze 3 dni wydaje nam się, że wygląda się dziwnie, a później, po tych 3 dniach, ten wygląd jest dla nas normą. Nasz mózg przestaje jakby „pamiętać”, że wyglądało się inaczej.

 

Wiele kobiet próbuje za pomocą makijażu leczyć swoje kompleksy, dodawać sobie pewności siebie. Czasem – za pomocą fluidu, cieni, rozświetlaczy i bronzerów próbuje zaakceptować swój wygląd. Uwierzyć w siebie, w swoją wyjątkowość, w swoje piękno.
Akceptacja siebie jest szalenie trudna. Kiedy ja patrzę w lustro to widzę, że przytyłam. Widzę te dodatkowe kilogramy i nie muszę w tym celu zakładać starych spodni, które kiedyś były na mnie za duże, a teraz są ok. Ja to widzę.
Ale nie chciałabym by ktokolwiek powiedział mi – teraz nosisz rozmiar 38. Gruba świnia z ciebie. Kiedyś byłaś chudsza, a teraz grubas jesteś.

A tak działają media! Tak działają i media, i social media!
Popijając piwko w upalny dzień, siedząc w mieszkaniu, w którym jest tak gorąco, że człowiek się roztapia, od niechcenia taki „anonim sasa” rzuci komentarz „o kurwa, bez makijażu wyglądasz jak facet!” i przescrolluje stronę dalej. Ale ten komentarz zostaje. I przeczyta go ta osoba. I jakiego by dystansu do siebie nie miała zrobi jej się fest przykro.

Internauci, osoby zza telewizora przywykły do wyglądu scenicznego. Przywykły do sztuczności i pozerki. Ale wielu w życiu codziennym ceni sobie naturalność. Chce naturalnej kobiety, naturalnego wyglądu. To czemu w stosunku do celebrytów oczekujemy ciągłego makijażu? Te osoby nie mają prawa do naturalności?
Czy jeśli na co dzień chodzimy do pracy elegancko ubrani, garsonki, spodnie 7/8 i koszule to znaczy, że po pracy nie możemy założyć dresu?

Ja wiem, że w mediach liczy się wygląd. Lepiej klikalni są ci ładni. Każdy z nas woli oglądać ładne zdjęcia, coś wyjątkowego, niż codzienność. Ale warto pamiętać, że za tym ładnym i zrobionym kryje się normalność. Kryją się przebarwienia skóry, jaśniejsze brwi, krótsze rzęsy, mniejsze usta. Kryją się też boczki pod luźnymi braniami.

Fajnie, że przy zastosowaniu tych wszystkich kosmetyków wyglądamy lepiej. To jest fajne! Ale warto pamiętać, że bez nich – wcale nie jesteśmy brzydsi ani gorsi. Jesteśmy sobą.
Brak makijażu nie ujmuje nam atrakcyjności, tak samo jak (wbrew temu co twierdził mój poprzedni kierownik w pracy) pozytywne nastawienie do świata i dobry humor nie odbiera kompetencji.

Czy wiesz, że…
Jeśli chcesz być powiadamiana o nowych postach – możesz pobrać bezpłatną aplikację MYNASWOIM i dostawać powiadomienia o nowych postach na swoim telefonie 🙂
Aplikacja jest dostępna na androida i iOS

Latest comments
  • Nigdy się nie malowałam, robię to naprawdę podobnie jak Ty – od wielkiego dzwonu! I zdarzyło mi się usłyszeć, że jestem niezadbana, że chociaż mogłabym rzęsy pomalować to już coś. I czasami miałam w głowie myśli, żeby wstać wcześniej i poświęcić te 15 minut na makijaż, ale naprawdę tego nie lubię. Nie lubię uczucia, że na mojej buzi jest podkład do którego przylepia się brud, a z resztą zawsze lubiłam swojego buziola takim jaki jest 😉 I mogę przyznać, że moja cera chociaż nie jest idealna ma się dużo lepiej niż buzie koleżanek, które malują się od dzieciaka i panicznie boją się pokazać bez makijażu.

  • Nie maluje się od kilku lat, robię to bardzo bardzo rzadko. Nie lubię, nie chce mi się… I dobrze mi z tym ,jak wyglądam, choć bardzo nieidealnie. I wszyscy mnie taka właśnie znają. Naturalna. Świetny wpis i bardzo mi się podoba Twoje podejście 😊

  • Kilka ładnych lat mi zajęło, by zaakceptować siebie bez makijażu! Kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjścia gdzieś nieumalowana! Ale akceptacja naturalnej siebie przyszła chyba z wiekiem 😉 Nadal lubię się czasem ładnie umalować ale nie uzależniam już od tego swojego dobrego samopoczucia. No i nie mam problemu by wyjść gdziekolwiek bez makijażu 😀 Pracuję zdalnie, więc problem, że trzeba się umalować do biura odpada. Zaś mój mąż – mój mąż nawet nie zauważa czy mam na sobie podkład czy nie 😛

  • Do akceptacji siebie i zrozumienia pewnych spraw trzeba dojrzeć. Zauważ… wychowujemy się w społeczeństwie, gdzie druga twarz to już standard. To samo widzą nasze dzieci. Nie zawsze chodzi o kompleksy – niestety coraz bardziej wpajamy sobie przekonanie, że to po prostu konieczność – no bo jak wyjść z domu bez make up. Media tylko przyklepują tą wizję. A niestety – człowiek jest wzrokowcem, także wszystko to się w ładną układankę łączy. Ja akurat nigdy specjalnie się nie malowałam, nie mam takiej potrzeby. Raz na rok użyję tuszu do rzęs czy kolorowej pomadki. I na swoim blogu praktycznie wszystkie zdjęcia mam al nature by promować właśnie takie zdrowe podejście do swojej aparycji.

      • Zależy co masz na myśli, bo ja mówię o codziennym makijażu. A to akurat jest już norma u kobiet, przynajmniej w Polsce 😉 Rzadko się zdarza bym spotkała taką, która nie ma choćby rzęs czy ust pomalowanych. Chyba, że mówisz o czymś innym…

          • Zależy od środowiska. Ja spędzam czas w administracji i na uniwersytecie, tam nie ma ludzi nieumalowanych. Nawet przy zwykłym wyjściu do sklepu – bo zawsze możesz wpaść na kogoś prywatnie (chyba jako jedyna to ignoruję) 🙂 Zresztą w Toruniu naprawdę rzadko widuję kobiety „bez”. Zwracam na to uwagę. A kwestie terminologiczne… są bez znaczenia. Najważniejszy jest motyw. Lekki cień do powiek i pomadka mogą znaczyć to samo co kilogram podkładu. I w drugą stronę.

          • 🙂 dokładnie. Myślę, że środowisko ma spore znaczenie. Ogólnie… rozbroiłaś mnie… od trzech dni non stop wpadam na technologów żywności… i co śmieszne – sama jestem po xD

          • No po technologii żywności sporo się wie o czymś takim jak brak naturalności 😀 Cognitive Science – w przełożeniu na polski kognitywistyka, czyli nauka o układzie nerwowym człowieka 🙂 Działo się. Od żywności odeszłam, gdy dowiedziałam się tyle ile chciałam – bo moim celem zawsze była nauka 🙂 Mnie bardzo interesuje zdrowie naszego układu nerwowego… jako dziecko chciałam być lekarzem-chirurgiem <3 Co zresztą przebija na moim blogu… 😉 A w życiu mam za cel w swojej pracy naukowej zrobić wszystko co mogę byśmy nie umierali z demencją.

  • Jak cudownie widzieć, że są jeszcze osoby, które uważają, że makijaż nie jest dla kobiety czymś niezbędnym! 🙂 W dzisiejszych czasach coraz bardziej zapomina się o naturalnym pięknie, ponieważ media promują obraz wyidealizowany. Być może to dziwne (a może nie?) ale jakoś nigdy nie zależało mi na makijażu- na prawdę lubię siebie taką, jaka jestem. Moja twarz nie jest doskonała, a ja, zamiast to wszystko tuszować, po prostu staram się dbać o nią i w miarę możliwości leczyć 🙂 Możliwe, że to wynika z nieprzyzwyczajenia, ale tusz do rzęs sprawia, że moje oczy są ciężkie, co powoduje zmęczenie i ogromną senność. Przez pomadki włosy lepią mi się do ust. Boję się, że coś rozmarzę, jest mi niewygodnie. Po co się więc męczyć? Zostawiam to wszystko na jakieś ‚wymagane ostateczności’. Cudowny wpis, na prawdę pięknie napisany!
    Pozdrawiam, Ania 🙂

  • Ja przyznam szczerzę, że od tygodni prawie w ogóle się nie maluje. Nie dlatego, że jestem w pełni dumna ze swojego wyglądu. Potrafię mieć dni, w których mam ogromne wory pod oczami i zero sił, by cokolwiek zrobić, jednak to nie to jest powodem. Nie czuje się dobrze w makijażu, nie używam pudru fluidów i Bóg wie czego jeszcze. Zawsze tylko podkreślam oczy tuszem, bo to mój atut. Lubie moje oczy, więc podkreślam to, z czego jestem w pełni dumna. Nakładam błyszczyk na usta, ponieważ mam mocno popękane wargi a dzięki błyszczykom nie jest to tak widoczne.
    PS. trzy dni na przyzwyczajenie się do braku makijażu to dużo. Chociaż bardziej mi się wydaje, że duży wkład w tym ma akceptacja siebie, niż przyzwyczajenie.

  • Kobieta bez kosmetyków nie jest brzydka. W każdym drzemie piękno!

  • Bardzo fajny temat poruszyłaś 🙂 kurcze faktycznie jest trochę tak,że jak jestem pomalowana czuję się lepiej (robię sobie delikatny makijaż) maluje sie od gimnazjum i nigdy tak nie analizowałam tego tematu 🙂 Czuje sie mniej fajna jak nie mam makijazu,mniej elegancka.. ale wiesz co postanawiam ze bede pracowala nad tym ze jestem fajna i bez makijazu. Pewnie ze ze smieciami, czy na obozie,czy na wakacjach nie robię makijażu czy w upały 😀 a mogłabyś napisać coś o poczuciu własnej wartości, czy czuciu sie fajnie ze sobą :-)?

A Ty co sądzisz?