damsko-męski blog o tworzeniu związku
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin

#MeToo – akcja ujawniająca hipokryzję kobiet

Zapewne kojarzycie hashtag #MeToo. Kobiety z całego świata, które kiedykolwiek były molestowane seksualnie, na swoim profilu na facebooku piszą #metoo, przyznając się tym samym do tego, że kiedyś i je to spotkało. Nie zabrakło także licznych wpisów od Polek.

metoo

#MeToo – akcja ujawniające hipokryzję kobiet

Najbardziej wstrząsający wpis jaki przeczytałam brzmiał tak:

„Masz 9 lat. Na przeglądzie stomatologicznym dentysta znajduje ubytek. Zabiera się za borowanie bez znieczulenia. Protestujesz i słyszysz że „wszystkie baby to jednak histeryczki, nawet te małe”. Zaczynasz protestować głośno i wyrywać się z fotela. Na to wpada mama, robi awanturę dentyście i zabiera Cię na prywatną wizytę.

Masz 13 lat. Jesteś na wycieczce szkolnej w Warszawie. W autobusie na Powązki ścisk jak w puszce z sardynkami. Jesteś wygadaną prymuską tym większym zaskoczeniem jest, że kiedy mężczyna za Tobą zaczyna się o Ciebie ocierać wręcz zamarzasz. Nie reagujesz w ogóle mimo, że wiesz doskonale w teorii co się dzieje. O rozmnażaniu i życiu płciowym przeczytałaś dwie książki, jeden prawie podręcznik z graficznymi ilustracjami. Kiedy czujesz rękę na pośladku chcesz jedynie wymiotować. Nie mówisz nikomu.

Masz 15 lat.
Jesteś na kolonii nad morzem. Z kilkoma koleżankami przystajecie przed plakatem reklamującym koncert w najbliższy weekend. Ruszacie za resztą grupy kiedy z krzaków wyskakuje mężczyzna w trenczu, rozchyla go i zaczyna się masturbować. Uciekacie i mówicie od razu opiekunce grupy. Dostajecie burę za zostawanie w tyle.


Masz 21 lat.
Po raz pierwszy z grupą przyjaciół wyjechaliście za granicę zarobić na kolejny rok studiów. Wracając z pracy w zatłoczonym autobusie czujesz to samo co wtedy w Warszawie. Ocieranie się i chwilę potem erekcję między pośladkami. Chwilę potem rękę. Odwracasz się i patrzysz prosto w oczy mężczyzny w długiej białej szacie. Po angielsku prosisz żeby się odsunął i przestał się o Ciebie ocierać. Słyszysz że masz paranoję i masz sobie nie pochlebiać. Za moment sytuacja się powtarza. Zaczynasz mówić podniesionym głosem. Robi się trochę miejsca, bo ludzie wysiadają na przystanku, więc mężczyzna Cię odpycha i zaczyna coś krzyczeć w nieznanym Ci jezyku. Gotuje Ci się krew i po kolejnym popchnięciu go policzkujesz. Przez chwilę jest szok, potem wybuch agresji. Kilku pasażerów staje po Twojej stronie. Ktoś proponuje wezwanie policji i sprawdzenie zapisu cctv. Na najbliższym przystanku mężczyzna wyskakuje i ucieka. 

Masz 29 lat. W szpitalu badanie ginekologiczne przeprowadza pan ordynator. Po przeczytaniu Twojej karty mówi, że może diagnostyka niepłodności jest niepotrzebna. On ma kilkoro dzieci, może niech mąż z nim pogada „hahaha”, a Ty możesz z panią Beatką, też ma kilkoro i lubi seks „hahaha”. Patrzysz na panią Beatkę, udaje że nie słyszy. Mówisz ordynatorowi, że kolejną taką uwagę zgłaszasz od razu do rzecznika praw pacjenta. Od tamtej pory mówi do Ciebie tylko per „szanowna pani”.

Kilka dni później Twoja współlokatorka z pokoju, maleńka 14 latka wraca z badania zapłakana. Wychodzicie do barku szpitalnego. Kupujesz jej pierwszą w życiu kawę i ciastko i udaje Ci się poskładać obraz sytucji. Pan ordynator pomimo zgłoszenia że jest dziewicą zbadał ją metalowym wziernikiem, strasznie ją bolało, poleciała krew. Kiedy się rozpłakała powiedział, że tak tak panny zawsze na początku płaczą a potem im się robi przyjemnie. Namawiasz ją na ściągnięcie rodzica i zgłoszenie tego do rzecznika praw pacjenta. Nie zgłaszają.”

 

Czytając go, czułam jak krew odpływa mi z nóg. Nie wierzyłam. Nie mogłam, nie byłam w stanie sobie tego wszystkiego wyobrazić. Czytając to czułam, jakbym stanęła obok siebie. Jak tak można?! – brzmiało w mojej głowie, choć nawet nie zastanawiałam się nad odpowiedzią. To po prostu nie mieściło mi się w głowie!

 

Druga historia, która mną wstrząsnęła, brzmiała tak:

„Nie będzie to opowieść o molestowaniu ze strony faceta. Owszem, nie raz słyszałam gwizdy, cmokanie ze strony przypadkowych mężczyzn na ulicy, ale nie traktuję tego jako molestowanie tylko jako, hmmm, prymitywne komplementy, które spływają po mnie jak po kaczce. Dwa razy doświadczyłam molestowania ze strony kobiety. Pierwszy raz miał miejsce na weselu. Poszłam do łazienki skontrolować czy dalej wyglądam tak pięknie jak kilka godzin temu czy już alkohol zdążył odcisnąć piętno na mej urodzie. Nawet nie zdążyłam przyjrzeć się sobie w lustrze bo jakaś głupia pinda stwierdziła, że dalej jestem piękna i zaczęła łapać mnie za tyłek i ciągnąć do kabiny. Strzeliłam w tleniony łeb i wyszlam. 
Drugi raz miał miejsce w gabiniecie lekarskim. Kilka lat temu mialam problem ze skurczami mięśni w okolicach żeber, czasem bylo to bolesne. Pani doktor, która mnie badała, nie mogła skumać, że boli mnie koło 10 cm pod biustem a nie piersi. No chyba, że aż tak mało znam się na anatomii i żebra mam w piersiach. Owszem, rozumiem, że powinna sprawdzić także te okolice, ale byłoby miło, gdyby badała także miejsce, które jej wskazałam. Kilka dni później poszłam do lekarza faceta, potraktował mnie super i niedługo problem z żebrami był rozwiązany. Natomiast pani doktor okazała się niespełnionym ginekologiem.”

 

Zastanawiacie się pewnie gdzie w tym wszystkim jest hipokryzja kobiet. Otóż powiem Wam – w ich reakcji.

Pod postami autorki drugiego tego wpisu pojawiły się komentarze sugerujące, że ona przesadza! Przecież „lekarz ma obowiązek sprawdzić także piersi – ból może być przecież promienisty”. Nie były istotne słowa autorki postu mówiące, że przecież „nie samych piersi powinna badać!”. Pierwsze komentarze jakie zabrzmiały – były krytyką w stronę autorki!

Dla mnie to było nie do pomyślenia. Jak kobieta może zwalić winę na kobietę?! 

 

Miliony kobiet solidaryzuje się ze sobą umieszczając hashtag „MeToo”, wzbierają w sobie kolosalne pokłady odwagi aby opowiedzieć swoją historię, opowiedzieć innym kobietom, opowiedzieć na forach poświęconych TYLKO kobietom – i w odpowiedzi dostają od tych kobiet cios. Pouczanie.

 

Przeraża mnie jak w internecie kobiety przybierają rolę mężczyzn. Jak krytykują, mówią, że „pewnie same sobie byłyście winne”.  Kobieta kobiecie. Jak umniejszają zdarzeniu wagę mówiąc „e tam, norma, mnie to spotkało już 2 razy”. Czy dwukrotnie zgwałcona kobieta powiedziałaby, że gwałt to norma? Bo przecież – już dwa razy.

W tym momencie czuję się zagubiona

Z jednej strony kobiety wychodzą walczyć o swoje prawa. Z jednej strony solidaryzują się, nagłaśniają problem przemocy seksualnej (!) chcą walczyć z nim razem i na całym świecie. A z drugiej strony same siebie krytykują i umniejszają sprawie rangi. Same powodują, kobiety wśród kobiet, że strach jest się odezwać i powiedzieć o swoich przeżyciach, doświadczeniach.

Podziwiam te wszystkie kobiety, które nie boją się mówić. Które nie dość, że nie boją się krytyki, to mają siłę by powiedzieć na głos, i odwagę, by wziąć na klatę wszystkie negatywne komentarze.

Zewsząd słyszę głosy, że państwo, władza, mężczyźni, ludzie – powinni zmienić swój stosunek do kobiet. Słyszę to od mężczyzn i kobiet, że ludzie powinni spojrzeć na nas, kobiety, naszymi oczami. Powinni zrozumieć, że dla nas to nie jest normalne paradować z odkrytymi sutkami ot tak, niczym mężczyzna w upalny, miejski dzień. Nie rozumiem jak kobiety mogą kobietom kłaść kłody pod nogi. Jak mogą je dołować, upokarzać, umniejszać ich cierpieniu i to w tak delikatnej sprawie. Nie rozumiem jak ma zadziać się rewolucja w państwie, w którym kobieta jest kobiecie… .

Szalenie podziwiam kobiety, które mają w sobie odwagę powiedzieć o tym co je spotkało. I szalenie mi wstyd za kobiety, które tym kobietom odbierają wiarę w siebie, w swoją kobiecość i swoje prawa. Nie rozumiem jak kobieta nie może stanąć za kobietą.

 

 

Written by
  • Wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach to właśnie kobieta najbardziej potrafi zranić kobietę.

    • najgorze, że właśnie rani osoba, która powinna nas najbardziej rozumieć (!)