Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmienia

Znacie to powiedzenie „kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmienia”? Ono mnie zawsze bawi. Że niby wszystkie jesteśmy takie same: tak samo marudne, jęczące, męczące i wiecznie niezadowolone, a fochami strzelamy jak Houdini najlepszymi sztuczkami.

Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmienia

To powiedzenie, to taki męski odpowiednik na nasze „wszyscy faceci są tacy sami” i “dlaczego trafiam na samych dupków?”.

Mam wrażenie, że my, ludzie, strasznie komplikujemy sobie związki. Jak koń pod górę, jak pies do jeża zabieramy się do nich. O ile początki związku są fajne, o tyle im dalej w las to więcej rzeczy nas uwiera. Dla dobra związku nie mówimy o tym partnerowi, przecież nie chcemy psuć, jeszcze nas zostawi, obrazi się czy coś. Później jest tylko gorzej! Nierozwiązane żale jak kula śnieżna robią się coraz większe i większe, i wywołują lawiny.

 

Lawiny oczekiwań i pretensji, żądania zmian. 

Będąc w związku często oczekujemy od partnera. Mamy wyobrażenie o naszym domu, o związku i pod to wyobrażenie chcemy aby nasz partner się wpasował. Wymagania nie są niczym złym, dobrze je mieć! Lepiej mierzyć za wysoko niż za nisko, ale nie można oczekiwać od partnera, że ten się dostosuje. Będzie facetem nadzwyczajnym, będzie nosił na barkach ciężar całego świata, a przy tym będzie rozważny i romantyczny, odpowiedzialny i szalony, spontaniczny ale i obowiązkowy. Taki trochę łobuz, bo łobuz kocha najbardziej, ale tak naprawdę niech będzie dobry.
Uch, facet to nie buty, które rozciągną się aby dopasować się do naszej stopy!

 

A potem wszyscy są źli i tacy sami

Wymagania są dobre i warto je mieć ale muszą być realne i względem siebie. Jeśli będziemy ciągle i ciągle mrugać partnera bo u ciotki się źle zachował, bo nie powinien tak głośno się śmiać, bo, uch, puchu marny palisz papierosy jak jakiś margines społeczny i chyba coś z nim jest nie tak, skoro wciąż nie potrafi zapamiętać, że mleko to ja piję ale bez laktozy, bo tak sobie teraz wymyśliłam – to każdy obecny i następny będzie zły i taki sam.
Nikt nie lubi być krytykowany, a już na pewno nie za głupoty. Każdy, (a zwłaszcza kobiety, prawda?) chce być akceptowany taki jaki jest, dlaczego więc na siłę wymuszać na partnerze zmiany?

Choćby stawał na rzęsach powstrzymując śmiech – arystokratą się nie stanie. Choćby zaharowywał się na śmierć, prał, sprzątał i gotował, wyręczał cię we wszystkich obowiązkach domowych – twój status społeczny nie zmieni się, a krew nagle nie zrobi się błękitna.
Będziesz mówić “wszyscy są tacy sami”, “on nie umie, nie rozumie”, “nie ma dla mnie czasu”, “prostacko się zachowuje” – ale ileż można grać, spełniać czyjeś oczekiwania?!

Każdy potrzebuje przestrzeni, oddechu – być po swojemu. Choćby w garniturze prał i prasował, z pędzelkiem zbierał okruszki po każdym twoim kęsie ciasteczka – wieczorem pójdzie z kumplami na to piwo choćbyś miała jajo znieść ze złości! I wypije ich sześć! A później zostawi cię – jak tych czterech poprzednich.

Związek to duet, to drużyna. W nim trzeba razem, a nie przeciwko sobie. Nie jest tak, że jedno jest najlepsze, a drugie najgorsze. W związku jesteśmy równi.
Jeśli nieodpowiada Ci ta równość, którą masz, nie podoba Ci się jak wygląda ten związek – pogadaj o tym z facetem. Nie każdy zdaję sobie sprawę z tego co robi źle – ani on, ani ty. Z pokorą wysłuchajcie co macie do powiedzenia, bez strzelania fochów, i albo przyjmiecie to z pokorą chcąc popracować nad sobą, albo się rozejdźcie.

Nie da się być szczęśliwym nie mogąc być sobą. No nie da się.

(Visited 5 times, 1 visits today)