Na śniadanie kawa z mlekiem i kilka wzruszeń – moja codzienność

Znacie to uczucie tajemnicy? Tylko nie takiej, w której koleżanka mówi ci, byś nikomu nie mówiła bo będzie wiadomo kto wygadał. Nie takiej, w której niechcący dowiedziałyście się czegoś, co ktoś skrupulatnie stara się ukryć przed światem. Nie tajemnicy, która obnaża i zawstydza.

Znacie to uczucie tajemnicy? Dreszczyk podniecenia, uśmiech do świata. Macie sekret – ty i świat.
Co się wydarzyło? Jeszcze tego nie wiecie. Ale czujesz, że to taka magiczna chwila – tylko ty i świat i nikt więcej. Wszystko poza Tobą, poza tym naciśnięciem guzika od ekspresu z podwójnym espresso i otworzeniem nowego opakowania mleka wyciągniętego z głębi szafki – przestaje mieć znaczenie.

Na śniadanie kawa z mlekiem. I kilka wzruszeń.

Na śniadanie kawa z mlekiem i kilka wzruszeń – moja codzienność

Lubię poranki. Tak dziecinnie i banalnie lubię poranki. Lubię to, że wstaję o 4:30.
Kilka minut przed budzikiem wkrada się do sypialni pies i kładzie swój pysk obok mojej poduszki. “Miziaj mnie”. Wspaniały pies.
Kocham te poranki. Kiedy siadam na łóżku, przecieram twarz, zastanawiam się gdzie odłożyłam wieczorem okulary, a on kładzie pysk na moich kolanach i “miziaj mnie”.

Lubię poranki. Tak dziecinnie i banalnie lubię poranki. Lubię to, że wstaję o 4:30.
Zaspana myję zęby siedząc na wannie.
Idę do kuchni, wyciągam szary kubek szafki i najuważniej jak tylko mogę wciskam guzika od ekspresu z podwójnym espresso. Uważnie – jakby od tego miały zależeć losy świata, a przynajmniej reszta dnia. Kawa się mieli, a ja już wlewam mleko do kubka – taki psikus, taki figiel. Spoglądam przez okno i widzę jak bardzo jest ciemno. Jeszcze wszyscy śpią, a kawa już gotowa.
Lubię poranki. Lubię ten spokój, to po swojemu i to, że nikt nie patrzy. Lubię, kiedy nikt nie patrzy. Kiedy jestem tylko ja i świat. Mamy tajemnicę.

 

A później włączam film, filmik, teledysk. Oglądam obrazy, słucham dźwięków, chłonę słowa, emocje. Czuję się wtedy jak w filmie. Jak wtedy, kiedy aktorzy siedzą na przeciwko siebie a kamera wiruje wokół nich. Tylko oni – reszta nie istnieje.

 

Lubię samotne poranki. I pies o piątej rano już śpi. Lubię to sączenie kawy, która nim skończą się dźwięki jest już zimna. Koniec audycji, koniec wywiadu, koniec wzruszenia – czas się ubierać. Czas zacząć dzień.

Lubię poranki z odrobiną wzruszenia. Lubię ten spokój, to po swojemu i to, że nikt nie patrzy. Lubię, kiedy nikt nie patrzy. Kiedy jestem tylko ja i świat. Kiedy jesteśmy sobą. Możemy przeżywać i doznawać. Wrócić do tego kim jestem, i pewna siebie zacząć dzień. Bez zbroi i maski, bez miecza i tarczy. Bez walki.

A później wychodzę do pracy.
Na dworze jest jeszcze ciemno. Jadę samochodem i obserwuję. O, jest ta para co zawsze razem wychodzą z psem na spacer – też mają wilczura. Latarnie coś się nie palą. Pusta droga. W głowie błąka się jeszcze echo wcześniej zasłyszanych słów.
Siadam za biurkiem i włączam słowa. Jeszcze kilka wzruszeń niż dobrze wstanie dzień.

Sms: Dzień dobry, Kochanie

Zaczynamy dzień.
To będzie już dobry dzień.

 

A później wrócę do domu i poczekam na Ciebie.
Tęskniłam.
Ja też.

(Visited 11 times, 1 visits today)