TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Nie będę kochać mniej przez słowa

Kolejny jesienny wieczór, kolejny odcinek serialu, kolejny wspólny wieczór. Kolejny raz proszę go o wyjęcie kocyka, bo coś jakby zimniej w naszym domu. Kolejny raz on pyta co zrobimy z palmą, która stoi na grzejniku podłogowym, a ja kolejny raz zbywam go, będziemy martwić się później, jak zaczniemy grzać w salonie.

– Dawid…
– Tak, kochanie?
– Może załącz grzanie?

Nie będę kochać mniej przez słowa

Kolejny jesienny wieczór, kolejny odcinek serialu, kolejny wspólny wieczór. Kolejny raz przytulam się do niego. Kolejny raz on narzeka jak mu teraz ciężko, że łokieć w żebra wbijam, że nogą przygniatam, a w ogóle to oddechu! Kolejny raz odsuwam się od niego, kolejny raz udaję, że strzelam focha (w końcu jestem żoną, więc mogę) i kolejny raz on mówi już się nie bocz, chodź do mnie.
I kolejny raz znów jest dobrze.
Oglądamy kolejny odcinek serialu.

Kolejny jesienny wieczór. Rozmawiamy o rzeczach bardziej i mniej istotnych. Nagle mąż mówi, że za dużo czasu spędza na komputerze i źle mu z tym, tęskni. Mówi też, że jest tak bardzo zmęczony… – że dalej przy nim siedzi. I choćby chciał, a raczej nie chciał, to i tak siedzi, i źle mu z tym.
A ja się śmieję.
Słowa. Ach, te słowa. Słowa nie czyny, czyny nie słowa. Często powtarzane – słowa na wagę słowa – złoto czy tombak?

 

Lubię te nasze coraz liczniejsze dni z coraz mniejszą ilością czasu przy komputerze. Świadomie odcinamy się od świata. Odcinamy się od ludzi, którzy mówią wykrzyknikami. Odcinamy się od ludzi, którzy w pracy szukają romansu, otwierają się na nowe, ciekawsze znajomości gdy mąż to już tylko mąż, człowiek, do którego trzeba mówić wykrzyknikami. Którego niby o coś prosisz, ale wszyscy widzą, że żądasz, wymagasz i jesteś ewidentnie lepsza ale tylko w swoich oczach.

Lubię te nasze coraz liczniejsze dni z coraz mniejszą ilością czasu przy komputerze. Świadomie odcinamy się od świata. Odcinamy się od ludzi, którzy mówią frazesami. A mówią je często, jak refren między dłuższymi wypowiedziami.

Często powtarzane traci na wartości. Moje najbardziej ulubione ze wszystkich znienawidzonych.

Kocham Cię, jedź ostrożnie – mówi mój maż gdy wychodzę do pracy. Ale my wiemy, że nie chodzi tu o kilometry. To takie, kocham cię – miłego dnia, kocham cię – życzę ci spokojnej pracy, kocham cię – obyś szczęśliwie dojechała, kocham cię – nie chcę by coś złego ci się przytrafiło.

Kocham Cię, dobranoc – mówi mój mąż gdy odwraca się do mnie plecami. Ale my wiemy, że tu nie o sen chodzi. To takie, kocham cię – słodkich snów, kocham cię – czuj się bezpiecznie, kocham cię – nie dam cię skrzywdzić. To takie, kocham cię – do zobaczenia nad ranem i kocham cię – pamiętaj, jakbym miał się jutro nie obudzić.

Kocham Cię, wiesz? – mówi mój maż, gdy razem oglądamy serial. Ale my wiemy, że to nie o scenę z filmu chodzi. To takie, kocham cię – jestem z tobą szczęśliwy, kocham cię – nawet nie wiesz jak mi z tobą dobrze, kocham cię – jesteś całym moim życiem i kocham cię – życia sobie bez ciebie nie wyobrażam.

I codziennie będąc w pracy dostaję od niego smsa – kocham cię. Tak po prostu. Bez żadnych przecinków, żadnych dodatkowych słów. To takie, kocham cię – niedługo do domu, kocham cię – tęsknie, kocham cię – będzie dobrze, kocham cię – nie denerwuj się, kocham cię – tylko to jest naprawdę ważne, kocham cię – właśnie dojechałem bezpiecznie do pracy.

 

Lubię te nasze coraz liczniejsze dni z coraz mniejszą ilością czasu przy komputerze. Świadomie odcinamy się od świata. Odcinamy się od ludzi, którzy mówią wykrzyknikami. Odcinamy się od ludzi, którzy są nieszczęśliwi i na przekór starają się przekonać nas, że nie słowa się liczą, a często powtarzane tracą na wartości.

W ciągu dnia kilka razy mówimy sobie „kocham cię”. I żadne z tych samych dwóch słów nie znaczy tego samego. Kocham cię z rana to nie to samo kocham co po południu, wieczorem czy w nocy. „Spokojnej drogi” to nie to samo co „śpij dobrze”, wszak za kierownicą to lepiej nie zasypiać w ogóle! A przecież powiedział kocham cię.

Lubię te nasze coraz liczniejsze dni z coraz mniejszą ilością czasu przy komputerze. Świadomie odcinamy się od świata. Odcinamy się od ludzi, którzy próbują wmówić innym, że miłość nie istnieje, a kocham cię to tylko nic nie znaczące słowa.

Te słowa znaczą bardzo dużo. A ja nie będę przez nie kochać mniej. Choćby nie wiem jak często były powtarzane.

To nie słowa tracą na wartości.

 

Świadomie odcinamy się od świata. Odcinamy się od ludzi, którzy mówią wykrzyknikami. Odcinamy się od ludzi, którzy w pracy szukają romansu, otwierają się na nowe, ciekawsze znajomości, gdy mąż to już tylko mąż, człowiek, do którego trzeba mówić wykrzyknikami. Którego niby o coś prosisz, ale wszyscy widzą, że żądasz, wymagasz i jesteś ewidentnie lepsza – ale tylko w swoich oczach.