Nowy cykl na blogu!

Na początku dwa tysiące osiemnastego roku, rozmawiałam z Dawidem o rutynie. O tym, że wydaje nam się, tak ogólnie, że nasze dni są takie same, a w naszym życiu nie dzieje się nic wyjątkowego. Jak w tym zdaniu “z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, a ze wzruszeń – wzruszenie ramionami”.

Kiedy tak siedzieliśmy na naszej skarpie, na różowym kocyku niepasującym do niczego, kiedy tak siedzieliśmy na skarpie a nóżki wisiały nam lekko tuż nad wodą, zaczęliśmy przypominać sobie co się wydarzyło w zeszłym roku. Nasza pamięć okazała się zawodna. O ile kojarzyliśmy ważne wydarzenia: urodziny, zmianę pracy, ślub – wydarzenia w jakimś stopniu przełomowe, tak pozostałe rzeczy… – minęły.

Na początku dwa tysiące osiemnastego roku postanowiliśmy to zmienić.

Przez cały rok wypisywaliśmy w naszym plannerze najważniejsze wydarzenia z danego miesiąca. Kiedy w sylwestra roku dwa tysiące dziewiętnastego przeglądaliśmy planner, zobaczyliśmy jak wiele się wydarzyło! Zobaczyliśmy, że mimo codziennej rutyny nasze życie wcale nie jest nudne, a miesiące ani odrobinę nie są do siebie podobne… .

Nowy cykl na blogu!

Podsumowanie miesiąca: SUM na swoim.

Z początku wydawało mi się, że wypisywanie wszystkich najprzyjemniejszych wydarzeń z każdego miesiąca będzie uciążliwe. Nie chciałam być więźniem swojego plannera – jakkolwiek dziwnie to brzmi. Chciałam, aby planner był częścią mnie, pomagał mi, ułatwiał organizację domu – ale nie zabierał mi czas!

Jednak mimo obaw, ciekawość była silniejsza. Postanowiłam spróbować, dać sobie rok prowadzenia takich zapisków. Na szczęście okazało się, że wypisywanie najważniejszych rzeczy stało się nie tylko szalenie przyjemne, ale i… nie zabiera w ogóle czasu. Podobnie jak podczas prowadzenia zapisków z budżetu domowego – podsumowanie miesiąca robimy na koniec miesiąca lub w momencie ekscytacji, kiedy radość jest największa, a sam organizm domaga się uwiecznienia tej chwili na papierze.

Już trzeciego miesiąca naszą wręcz pasją stało się poznawania nas samych, ale od zupełnie innej strony. Krok po kroku zaczęliśmy dowiadywać się o nas coraz więcej, czy wydajemy dużo czy mało, czy faktycznie tak mało wychodzimy z domu jak nam się wydawało – i ku naszemu zaskoczeniu w każdym miesiącu wydajemy jakieś złotówki na bilety ZTM, co wiąże się ze spotkaniami ze znajomymi, a latem z randkami na mieście.

Prowadząc zapisy z najprzyjemniejszych chwil, dowiedzieliśmy się też, że wcale nie wydajemy dużo na codzienne małe przyjemności. Nie kupujemy by poczuć się lepiej, zapełnić pustkę, wytopić czas idąc na zakupy. Kupujemy to co naprawdę potrzebujemy lub czego naprawdę zapragnęliśmy mieć. To też było ciekawą informacją o naszej rodzinie.

W 2018 roku najprzyjemniejszymi, a za razem największymi wydatkami był: zakup ekspresu do kawy, szczoteczki sonicznej do twarzy, samochodu oraz play station. Innych wydatków wynikających z czystej przyjemności nie mieliśmy. To było dla nas bardzo duże, a za razem bardzo miłe zaskoczenie!

 

W tym roku chcemy pójść o krok dalej i zapisywać nie tylko wszystkie miłe wydarzenia jakie nas spotkały, ale także i lekcje. Widzimy po nas jak bardzo z roku na rok się zmieniamy, jak zmienia się nasz stosunek do ludzi, otoczenia, jak zmieniają się nasze nawyki – i to wszystko także chcemy zapisywać.

 

Często słyszę zdanie “nie warto, ludzie się nie zmieniają, on, ona nigdy się nie zmieni”. Bzdura. Po nas samych widzę, że zmiany zachodzą w nas cały czas. Każde nowe doświadczenie, każda nowa krytyka, każde rozczarowanie, ale także każdy sukces, każde miłe słowo, miły gest, każda pamięć… – cały czas nas zmieniają. Uwrażliwiają, uodparniają, sprawiają, że stajemy się pewniejsi siebie, bardziej ufni, bardziej czujni, bardziej stanowczy i spokojni. Bardziej doceniamy i bardziej utwierdzamy się w swoim przekonaniu.

 

Pierwsze podsumowanie miesiąca – już trzydziestego pierwsza dnia stycznia.

 

Kiedy spojrzycie na siebie przez pryzmat ostatniego roku, jego początku i końca – widzicie w sobie zmianę?

(Visited 151 times, 1 visits today)