Pierwsza zasada udanego małżeństwa! Albo śpisz na kanapie…

Zastanawiałyście się kiedyś, jaka jest pierwsza zasada udanego małżeństwa? Ja, jak najbardziej, tak!
W zależności od okoliczności, w zależności od tego w którym miejscu znajduje się moje małżeństwo, o takiej pierwszej zasadzie myślę.
I to trochę jest zabawne, że kiedy mówimy o udanym małżeństwie, to tych pierwszych zasad jest, tak naprawdę, milion! I każda z nich jest równie ważna. I bez chociaż jednej – małżeństwo zacznie kuleć, chwiać się, sypać.

Dziś myślę o zasadzie bardzo ważnej, choć może i bardzo błahej. O zasadzie, która sprawia, że będąc dopiero u progu mieszkania można już ścielić sobie kanapę w salonie.

Pierwsza zasada udanego małżeństwa!

Jest taka zasada, którą powinni przestrzegać wszyscy – bez względu na łączące ich relacje. Bez względu, czy to dotyczy dzieci i rodziców, żony i męża, wnucząt i dziadków.
Ale w małżeństwie, ta zasada jest szczególnie ważna – bo nigdy z mężem (żoną) nie będzie łączyć nas tak silna więź, co z rodziną, co z rodzicem.

Żaden krzyk i żadna pretensja w rodzinie, nie pociągną ze sobą tylu negatywnych emocji co w małżeństwie. Mimo wszystko.

 

Gdybym miała wskazać pierwszą zasadę udanego małżeństwa, powiedziałabym, że jest to zaczynanie każdego spotkania z miłym słowem.

Kiedy budzisz się rano – powiedz czule dzień dobry kochanie.
Kiedy wracasz z pracy zmęczony – skup się na tym co dobre w domu. Powiedz coś miłego. Poświęć czas, uwagę.
Kiedy przychodzisz ze mną porozmawiać – zacznij od miłości. Nie wypinaj klatki piersiowej. Nie cofaj szyi i głowy. Nie rozchylaj ramion. Nie atakuj. Nie broń się.

Gdybym miała wskazać pierwszą zasadę udanego małżeństwa, powiedziałabym, że jest to zaczynanie każdego spotkania bez awantur. Bez pretensji. Bez przypierdalania się. Bez agresji.

Bo jeśli raz, drugi, trzeci, od progu stojąc w drzwiach, tuż po słodkim buziaku i ciepłym uścisku, tuż po miłych słowach “nareszcie w domu”, tuż od progu zapytasz mnie dlaczego tego nie zrobiłaś, czemu to tak jest, jeśli tuż od progu będę musiała ci się z czegoś tłumaczyć… .

 

Gdybym miała wskazać pierwszą zasadę udanego małżeństwa, powiedziałabym, że jest to brak agresji.
Brak przygnębienia, że zaraz wróci z pracy. Brak strachu, co zaraz może się wydarzyć. Brak niepewności.

W małżeństwie – nie muszę ci się z niczego tłumaczyć. W małżeństwie – mogę z tobą porozmawiać – jak równy z równym.

(Visited 302 times, 1 visits today)