TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin
 

Po tych słowach byłam pewna, że dobrze wybrałam

W dzisiejszych czasach ślub potrafi być tematem bardzo kontrowersyjnym. Jego zwolennicy, nie wyobrażają sobie życia bez ślubu, przeciwnicy – nie wyobrażają sobie być „czyjąś własnością”. Gdy słyszę „po co ślub? to tylko papier”  trochę się z tego śmieje, a trochę się „burzę”. Choć nigdy nie byłam przeciwniczką ślubu, to jeszcze 2 lata temu też myślałam „po co nam ślub?”. Byliśmy razem już jedenaście lat! Cóż mogłoby się zmienić w ciągu tych piętnastu minut w urzędzie?

A jednak zmieniło się. Długo nie wiedziałam co, długo nie wiedziałam dlaczego. Było inaczej. Patrzyliśmy na nasze obrączki i czuliśmy, że łączy nas teraz coś więcej. Ale co?
Aż pewnego razu jadąc z moim mężem samochodem, ten powiedział jedno zdanie, które wyjaśniło wszystko… .

Po tych słowach byłam pewna, że dobrze wybrałam

Chciałabym powiedzieć, że pamiętam to jakby wydarzyło się dziś, ale to nieprawda. Te słowa zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że wszystko inne przestało mieć znaczenie. Dokąd jechaliśmy? O czym wcześniej rozmawialiśmy? Nie wiem. Ale pamiętam jak mój mąż chcąc wytłumaczyć mi swoją postawę powiedział patrząc mi prosto w oczy – co by się nie działo, czego by nie zrobił, czy to pochwalam, czy nie – jesteśmy rodziną, a rodzina jest najważniejsza. 

Te słowa zapamiętam na zawsze. Były piękniejsze od niejednej przysięgi. Wspaniale było usłyszeć co o małżeństwie, o rodzinie myśli mój mąż.

Niektórzy mówią, że ślub to tylko kartka papieru, że nic się nie zmienia. Ale po tych 15 minutach w urzędzie, nie byliśmy już tylko parą. Nie byliśmy już parą, która zostawia sobie furtkę do ucieczki. Która zakłada, że zawsze może się rozstać bez problemów, urzędów i kosztów rozwodowych; można tupnąć nogą i odejść, bo coś nam się nie podoba. Jadąc wtedy samochodem, zrozumiałam, że dla mojego męża nie byliśmy też tylko małżeństwem, świstkiem, złożonymi podpisami na kartce papieru. Staliśmy się rodziną. Mówi się, że rodziny się nie wybiera, ale my ją wybraliśmy wybierając siebie. Sami zdecydowaliśmy, że to my będziemy od dziś dla siebie największym wsparciem. Że to my będziemy stać przy drugim murem, choćby cały świat legał w gruzach.

Kiedy stałam w białej sukience w Urzędzie Stanu Cywilnego w Zabrzu, wiedziałam za kogo wychodzę. Wiedziałam, że ten facet jest szalenie wartościową osobą. Byłam pewna, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Ale kiedy usłyszałam te słowa, kiedy powiedział mi czym dla niego jest rodzina – nie potrzebuję już nic więcej.

Ta obrączka na palcu i magia, która unosi się wokół ślubu, to co czujemy, że nastąpiła jakaś zmiana choć nie potrafimy jej nazwać – to rodzina. To wszystko to, co kryje w sobie rodzina.

Latest comments
  • Nie jestem przeciwniczką ślubów, absolutnie nie! Uważam także, że pogłębiają więź między dwojgiem ludzi, pod warunkiem, że oboje tego chcą i są świadomi „praw i obowiązków” jak mòwi przysięga. Ja byĺam mężatką i chociaż związek nie przetrwał to nie znaczy, że to nie może się udać. Słowa, które usłyszałaś były dowodem dojrzałości Twojego męża, a czasem to znaczy dużo więcej niż mogłoby się wydawać.
    Pozdrawiam Magda.

  • Piękne słowa. jestem trzy tygodnie po ślubie, przed myślałam podobnie, że po co nam to, nic się nie zmieni. A jednak się zmieniło, Jesteśmy jakby ważniejsi dla siebie, przede wszystkim dlatego, że oboje to czujemy, że staliśmy się nową rodziną

  • Piękne spostrzeżenie <3
    Mnóstwa miłości dla Was !

A Ty co sądzisz?