TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

W udanych związkach nie ma prywatności?

Kiedy związałam się z Dawidem, nie mogłam zrozumieć jego oporów przed dotykaniem jego telefonu komórkowego. Nie ważne, że chciałam sprawdzić tylko godzinę. To był jego telefon i już! Było to dla mnie o tyle dziwne, że ja nie widziałam nic złego w pokazaniu mu moich (chociażby) smsów.

Jednak pochodzimy z totalnie różnych rodzin. Ja pochodzę z domu, w którym nie ma tajemnic. Od małolata wiem wszystko! O wszystkich problemach, sekretach, pinach do kart płatniczych – już w przedszkolu znałam je na pamięć. W naszym domu nigdy nie było problemu z otwieraniem cudzej poczty. Kiedy przychodził list do mojego taty, otwierałam go, dzwoniłam do taty i mówiłam co przyszło.

Jakie więc mój facet ma przede mną tajemnice? Dlaczego tak bardzo nie pozwala dotknąć swojego telefonu? Planujemy wspólną przyszłość… .

granice prywatnosci min

W udanych związkach nie ma prywatności?

Kiedy pytałam Dawida, dlaczego nie pozwala dotknąć swojego telefonu czy komputera, zawsze odpowiadał „bo nie, bo jest mój”. Wkurzało mnie to. Mój telefon Dawid brał kiedy chciał, dlaczego więc w drugą stronę to nie działało?
Gdybym zadała to pytanie na niejednym forum Internetowym, dostałabym takie odpowiedzi:
– Na pewno kogoś ma! Mój też wszędzie chodził z telefonem a potem okazało się, że ma kochankę!
– Na pewno coś ukrywa… .
– Gdyby cię kochał dałby ci!
– Ja bym zostawiła faceta gdyby tak się zachowywał!
– Zdradza cię. To pewne!

I wiecie co? Każdy z tych komentarzy powielony dziesiątki jak nie setki razy – tylko nakręcałby moją paranoję! Przez jakieś obce, nieszczęśliwe w związku kobiety mogłabym stracić zaufanie do mojego faceta. Czy to nie absurd – wierzyć obcym osobom bardziej, niż swojemu facetowi?

 

Z perspektywy czasu uważam, że to dobrze, że Dawid wtedy nie pozwalał mi na „zabawę” jego telefonem. To była dobra lekcja zaufania! W związku nie chodzi o to by siebie kontrolować na wzajem, a żeby sobie ufać. Nie nakręcać się, nie wymyślać czarnych scenariuszy, nie ulegać słowom i czarnym proroctwom obcych, nieszczęśliwych ludzi. W związku chodzi o spokój w byciu razem.
I tego spokoju, tego zaufania, tej niechęci do kontrolowania – trzeba się nauczyć. Nie można wszystkiego żądać i wymagać. Nie można takiego zachowania usprawiedliwiać „skoro wie, że mam problem z zaufaniem, to powinien mi tym bardziej dać!” Nie można pogłębiać paranoi. Ze swoimi paranojami musimy radzić sobie sami.

 

Brak tajemnic, to brak problemów.

Dziś mam dostęp do Dawida facebooka, telefonu, komputera. Jeśli tylko mam ochotę – mogę wejść na jego profil i przeczytać wszystkie wiadomości. Ale… odkąd mam do niego dostęp – ani razu na niego nie weszłam. Dlaczego? Bo każdy ma prawo do swojej prywatności. Do swoich spraw.

Nie wyobrażam sobie być w związku, w którym nie ufałabym, że on nie romansuje z innymi kobietami. Idąc do pracy zastanawiałabym się, czy nie ma tam kochanki. A w związku nie ma nic gorszego od braku zaufania! – Tym bardziej, gdy ten brak zaufania jest bezpodstawny.Mimo, że żyjecie razem, dzielicie wspólne łóżko – każde z Was ma prawo do prywatności. Do kolegów i koleżanek. Jeśli chcecie burzyć się na to, że on piszę z jakąś koleżanką z pracy, zastanówcie się czy Wy jesteście w porządku, czy nie zachowujecie się tak samo? Czy nigdy nie rozmawiacie z obcymi facetami (z pracy) na prywatne tematy, nie piszecie z nimi smsów (nawet służbowych), nie rozmawiacie na fb? Czy to, że Wy z nimi piszecie sprawia, że prowadzicie podwójne życie i macie kochanka na boku? Nie. Tak samo, jak to nie znaczy, że poprzez smsy zdradza Was wasz facet. Nie popadajmy w paranoje.