TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Skąd się biorą zdrady?

Ostatnio dużo czytałam dlaczego mężczyźni i kobiety zdradzają. Co kieruje człowiekiem, do zdrady, który jak sam mówi ma wszystko? Ma wspaniałą żonę, w małżeństwie mu się układa, na pracę też nie narzeka. Przeczytałam mnóstwo wywiadów i opinii, i choć powodów do zdrad jest mnóstwo, to łączy je jedno: ignorancja i rutyna!

pexels-photo-25866

Zaniedbujemy się

Wielu mężczyzn za powód zdrady podawało zmiany jakie zaszły w partnerce, najczęściej w żonie. Urodziło się dziecko, w życie weszła rutyna, wspaniała kobieta zamieniła się w kurę domową – spanie, sprzątanie, gotowanie, spanie, sprzątanie, gotowanie. Przestała starać się o niego, adorować go, a przede wszystkim – przestała dbać o siebie! Mimo cudownej osobowości, świetnej sylwetki i wspaniałej urody – została zdradzona i to z brzydszą od siebie – ale zadbaną!

Niespełnione oczekiwania

Niektórzy za powód zdrady podali, że partner nie spełnia ich oczekiwań w łóżku. Seks jest za spokojny, za mało namiętny, za delikatny, za nudny. Potrzebowali pasji, adrenaliny! W obawie przed wyśmianiem lub potępieniem przez partnera, nie chcieli podejmować próby porozmawiania o własnych potrzebach. Kochanka czy kochanek byli dla nich najlepszym rozwiązaniem – w domu jak gdyby nigdy nic dalej mogli grać rolę wspaniałego męża i kochającego taty, bez „psucia” swojego wizerunku i narażenia się na krytykę.

Ciągła krytyka

Wiesz ile człowiek może wziąć na klatę? Niewiele. Jeden z mężczyzn powiedział, że nie radził sobie z byciem gnojonym przez swoją żonę. Po urodzeniu dziecka, żona siedziała cały dzień w domu. Kiedy mąż wracał zmęczony po pracy od razu był atakowany: że kurtka rzucona gdzie nie trzeba, że piach z butów a odkurzane było. Że ona zmęczona, a on tyle co w pracy siedział.
Jak długo można znosić taką krytykę? Kiedy chrzani nam się w związku, jest nam łatwiej o zdradę. Szukamy odskoczni. Kiedy żona zamiast witać męża czułym dzień dobry zaczyna go opieprzać, mężczyzna szuka akceptacji gdzie indziej.

Podaruj radość

Często pojawiającym się powodem zdrad, był brak emocji, ekspresji, spontaniczności tej drugiej osoby. Znasz to uczucie, kiedy Ty chcesz biec, masz w sobie mnóstwo energii, czujesz, że oto właśnie jest ta chwila, ta TWOJA chwila, gdzie możesz góry przenosić?! Jest boskie! A teraz wyobraź sobie, że Twój partner jest nudny jak flaki z olejem. Zero w nim spontaniczności, zero przeżywania czegokolwiek, zero pasji. Zwyczajnie Cię gasi i ciągnie w dół. Bardziej lub mniej świadomie szukamy wtedy kogoś, kto ma podobne potrzeby jak my – potrzebę adrenaliny, wyładowania energii, bycia szczęśliwym.

pexels-photo-30486
Nam pewna pani powiedziała, że jesteśmy za dziecinni na małżeństwo. Zarzuciła nam brak powagi i lekceważące podejście do poważnych spraw – czymkolwiek te poważne sprawy miały by być. Dość mocno nas skrytykowała. Okazało się, że jest rozwódką.

Mieszkając razem nie da się być zawsze idealną. Nie mam ochoty codziennie golić nóg i chodzić wystrojona. Zimą lubimy wskoczyć w dres z polarem w środku. Czasami jesteśmy zmęczeni, czasami znużeni, a czasami wracamy do domu mega wkurzeni! Ale jesteśmy przy tym ludzcy i… zakochani w sobie od 11 lat!

Poświęcamy sobie czas

Wciąż się adorujemy i komplementujemy. Od czasu do czasu sprawiamy sobie małe przyjemności. Czasem chcemy dobrze, a czasem wychodzi jak zwykle – jak wtedy, gdy zrobiłam mu pierogi z serem myśląc, że to są te jego ulubione ruskie. Okazało się, że żadne z nas nie lubi pierogów z serem. Na szczęście w zanadrzu mieliśmy jeszcze pyzy z mięsem. Pierogami i pyzami podzieliliśmy się pół na pół.
Wciąż też się wygłupiamy i złe obracamy w dobre. Czasem powtarzamy coś 10 razy nim drugie zareaguje, ale nie drzemy się przy tym na siebie. Mówimy wtedy miło: Kochanie, łeb Ci ukręcę jak tego nie zrobisz, i całujemy czule. Bez względu czy człowiek się wydrze czy powie spokojnie – efekt będzie taki sam. Więc po co wprowadzać złe emocje?

Nie boimy się też zbłaźnić przed sobą. Nie boimy się krytyki, nawet jeśli miałaby sprawić przykrość. Nie chcemy dla siebie źle, więc słów nie odbieramy jak atak. Dzięki temu nie boimy się mówić o tym co nam przeszkadza, czego potrzebujemy, a czego nam brakuje. Dla siebie nie jesteśmy tylko partnerami, tylko mężem i tylko żoną. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i kumplami.

 

Poczucie wolności jakie mamy będąc w związku oraz poczucie pełnej akceptacji sprawia, że nie w głowie nam spoglądanie na innych. Dobrego składu się nie zmienia.