damsko-męski blog o tworzeniu domu
facebook
instagram6
pinterest
bloglovin
 

Triki na szybkie posprzątanie mieszkania

Powiem Wam, że ja i sprzątanie, pedantyczność to nie jest najlepszy duet. Nie lubię sprzątać. Lubię jak jest posprzątane, jak jest ładnie, czysto, ale sprzątać nie lubię. Dla mnie to strata czasu. Jak w starym mieszkaniu, u rodziców, musiałam sprzątać swój pokój, potrafiło mi to zająć pół dnia! Jeden pokój! Jakiś absurd!
Od kiedy jesteśmy na swoim – uwierzcie albo nie – ale posprzątanie całego mieszkania zajmuje nam tyle, ile trwa pranie.

odsłuchaj post

triki na szybkie sprzatanie

Nasze triki na szybkie posprzątanie mieszkania

Każde sprząta swoje pomieszczenie

Kiedy widzę, że Dawid bierze się za sprzątanie kuchni – ja już tej kuchni nie tykam. Nawet do niej nie wchodzę. Zauważyliśmy, że nie ma “nic gorszego” od wspólnego sprzątania jednego pomieszczenia. Kiedy próbowaliśmy sprzątać razem kuchnię, zawsze wyglądało to tak samo. Mówiliśmy tylko:
– przesuń się
– nie stawiaj mi tu tego, ja właśnie to sprzątam
– czemu zakręciłaś kran?
– ja tu właśnie posprzątałam, a ty nabrudziłeś

Szlag nas strzelał. Odeszliśmy od tego.

 

Plan działania

Sprzątając, nie biegam po pomieszczeniu jak poparzona. Nie chowam wszystkiego od razu na swoje miejsce, bo wiem, że to miejsce też posprzątam. Sprzątam zadaniowo.
Salon zaczynam sprzątać od balkonu, powoli cofając się do kuchni. Tak jak podczas czytania książki – czytamy linijka po linijce i nie cofamy się do tego miejsca, w którym już byliśmy.
Jeśli na regale leży coś co powinno być schowane do sekretarzyka – kładę to na stole (jest na przeciwko sekretarzyka) albo na sam sekretarzyk, ale nie wkładam tego na swoje miejsce. Jak dojdę do sekretarzyka i tak będę musiała wszystko z niego ściągnąć by wytrzeć kurz, albo na nowo poukładać w nim przedmioty.

 

Nie ruszamy nieswoich rzeczy

Zasada jest prosta – ja nie sprzątam rzeczy Dawida, a on moich. Każde z nas ma swoje miejsce, swój system, swoje “niech to leży tu, bo tak mi wygodnie”. Każde z nas ma swój kąt w domu, w który drugie nie ingeruje.
I tak, na przykład, Dawid ma takie swoje miejsce w sypialni. Jest to jego biurko z szafkami nad biurkiem. Ja, podczas sprzątania sypialni, co najwyżej sprzątnę z tego biurka brudne kubki i wytrę kurz z blatu – ale nic nie przekładam, nie układam. Dawid wie gdzie co ma, to jego cyrk, ja się nie wtrącam.

 

Sprzątamy!

Jak już bierzemy się za sprzątanie – to sprzątamy. Nie ma tak, że tu oglądamy TV, a tu fejsa sprawdzimy. Działamy konkretnie! Minimum czasu – maximum efektu! Jak wtedy, gdy dostajesz telefon od mamy, że będzie za 10 minut. Nie robisz nic innego, tylko sprzątasz.

 

Sprzątamy rano

Zawsze za sprzątanie bierzemy się tuż po śniadaniu. Dzięki temu później już cały dzień jest czysto, a resztę dnia mamy na przyjemności. Nic nam nie wisi w głowie, nie wracamy z miasta wzdychając, że jeszcze czeka nas sprzątanie.

Sprzątamy wtedy, kiedy mamy najwięcej energii!

Sprzątanie najczęściej zaczynamy od puszczenia prania. Licznik czasu na pralce pokazuje nam, ile pozostało nam czasu. Niby nie sprzątamy na czas, ale jest to dla nas bardzo dobra motywacja. Dzięki temu sprzątanie nie rozwleka nam się w czasie. A nie oszukujmy się – w sobotę mamy ciekawsze rzeczy do robienia niż sprzątanie!

 

Jeśli macie jakieś triki, dzięki którym sprząta Wam się szybciej – dajcie koniecznie znać! Pomóżmy sobie w tej trudnej czynności!