Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta

Pytanie czy stwierdzenie? Wstyd powiedzieć wymijająco “sama nie wiem, nie mam zdania” a strach przyznać, że stwierdzam. Zewsząd wyskakują pop-upy “solidarność kobiet”, “solidarność jajników”. Transparenty o równości kobiet i mężczyzn w przypadku pensji za tę samą pracę i machnięcie ręką gdy wchodząc do restauracji w długiej wieczorowej sukni, z wdzięcznością przez prawe ramię skinieniem głowy, dziękujemy za przepuszczenie w drzwiach. Dżentelmen. Tacy powinni być mężczyźni. Taki jest prawdziwy mężczyzna. Taki mężczyzno dla mnie musisz być.

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta

Zasady, zasady, zasady. Pierwsza zasada, druga zasada i trzecia. Dopiero w gimnazjum (klasa 7) dowiedziałam się, że zasada to coś więcej niż “należy”. Należy podziękować, należy przepuścić, należy się uśmiechnąć, należy zapytać i przeprowadzić przez pasy.
Z zasady powstanie nowa zasada i z zasady powstanie nowa sól. Z zasady wypada i z zasady nie należy. Z zasady – jako kobieta – musisz.

 

Oddech, spokojnie. 

 

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta. Kobieta buntowniczka. Buntowniczka przeciw wszystkim zasadom, a zasad jest od groma!

 

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta. Kobieta, zagubiona. Zagubiona między zasadami, których jest od groma, zagubiona między tym co nauczyła ją babcia, zwracając uwagę na to jak siedzi, że skromniej trzeba, że jak dama. Zagubiona między zjedz mięsko, zostaw ziemniaczki i zjedz wszystko bo panna, bo biust, bo siły, bo kto to widział taki niejadek, a biedne dzieci nie mają co jeść, a ty wstydu nie masz. Zagubiona między słowami mamy o dawaniu przykładu i świeceniu przykładem. Nie tak cię wychowałam. Tak nie wolno. Musisz tak – bo takie są zasady.
Mocne słowa. Bezpośrednio. Chłodno. Zimno. Prosto z mostu.

 

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta. Kobieta z zasadami. Kobieta, której babka wpoiła ideał kobiety i wpędziła w kompleksy. Za chuda jesteś – jedz. Przytyło ci się – lubisz pojeść, co? Kobieta, której matka wpoiła zasady – tak nie wolno, musisz tak – bo takie są zasady. Tak cię wychowałam. W moim domu jesteś. W tym domu.

 

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta. Powiela zasady, których się nie nauczyła, których nie lubiła, przez które tyle razy płakała. I tonem surowej matki wymaga tych zasad od faceta. Tak nie wolno. Musisz tak – bo takie są zasady. Co ludzie powiedzą na litość Boską? Czy ty w ogóle myślisz?
Mocne słowa. Bezpośrednio. Chłodno. Zimno. Prosto z mostu.
Złość, buzująca krew, drżenie rąk i zaciśnięte usta. Płytkie wdechy, głębokie oddechy.

Za każdym toksycznym facetem stoi toksyczna kobieta. Kobieta, która nie umie we wdech i wydech. Nie umie w spokój. Nie potrafi w ciszej. Kobieta buntowniczka, kobieta zagubiona, z zasadami. Która tak bardzo jak ten chłopak chciałaby wolności. Po swojemu. Bez zasad. Bez wypada i co ludzie powiedzą. Która, jak ten toksyczny facet, chciałaby wyjść z domu i nie słuchać, że damie nie wypada się szlajać. Która, jak ten toksyczny facet, chciałaby się śmiać wniebogłosy i nie nie słuchać, że damie to wypada co najwyżej subtelny chichot. Kobieta, która chciałaby zwinąć włosy w niechlujny kok, założyć spodnie dresowe, biały t-shirt i podrzuciwszy kapelusz słomkowy do góry krzyknąć “ahoj przygodo! witaj wolności!”

 

Za każdym toksycznym facetem stoi idealna kobieta. Kobieta, która zna zasady i nie zna wolności. Która nie rozumie, że można inaczej – bo inaczej nie wypada. Tak nie wolno. Bo tak powiedziałam.

 

Za każdym wolnym facetem stoi kobiet, która nie zna wolności. I nie wie, że można po swojemu. I tak też jest dobrze.

(Visited 9 times, 1 visits today)