TWORZYMY POZYTYWNE RELACJE W MAŁŻEŃSTWIE!
 

Żono, nie popełnij tego błędu, co wiele rozwódek

Zastanawiałyście się kiedyś, jak bardzo zmieniłyście się w czasie trwania Waszego związku? Nie mam tu na myśli charakteru, ale to, jak zachowujecie się przy swoim facecie. Jak się do niego odnosicie? Jak wyglądają Wasze weekendy? Jak Wy wyglądacie?

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie mój mąż. Tuż przed snem wyjęłam z szafy koszulkę do spania. Niby nic nadzwyczajnego, każdy z nas śpi w jakiejś koszulce. Ale po jej założeniu mój maż powiedział „jak tobie ładnie w czerwonym! Powinnaś częściej chodzić w czerwieni” i uśmiechnął się.

żono nigdy nie popełniaj tego błęduŻono, nie popełnij tego błędu, co wiele rozwódek

Ta sytuacja dała mi bardzo do myślenia. Zaczęłam przypominać sobie jak wyglądały początki naszego związku, i porównywać te chwile do tego, co mamy teraz. I wiecie co? Zmieniło się u nas bardzo dużo!
Już nie jeździmy do siebie po 300 km – dziś mieszkamy razem. Nie umawiamy się też do kina, czy do pubu – teraz puszczamy film w domu i otwieramy sobie od niego wino. Jesteśmy u siebie, na swoim – w koszulce i spodniach dresowych. Pod kocykiem.

Kiedy jechałam do Dawida na Śląsk, zabierałam ze sobą takie ubrania, w których wyglądałam najlepiej! Brałam ze sobą też kilka par butów. Wiadomo, do spódniczki inne i do jeansów inne. Któregoś razu tak bardzo przejęłam się tym aby ładnie wyglądać, a to żeby wyglądać najpiękniej tuż po wyjściu z pociągu było dla mnie szalenie ważne, że… nie spakowałam ani jednej pary spodni! Pojechałam do Dawida nie dość, że w spódnicy, to jeszcze była to zima! Następnego dnia poszliśmy do sklepu szukać dla mnie spodni… . Tak, to były takie czasy!

Jednak po paru latach związku, coraz poważniejszej relacji, aż wreszcie po ślubie – coś się u nas zmieniło. Mimo, że wciąż o siebie dbamy, o swój wygląd, to zaczęliśmy pozwalać na małe „grzeszki”. Nie oglądaliśmy już razem filmu pięknie ubrani, ja w makijażu, on w spodniach z paskiem. Elegancję zamieniliśmy na wygodę. Pełny makijaż – na brak makijażu, a i włosy byle jakie po całym dniu pracy tylko w kucyk złapane.

I choć nigdy nie byłam fanką mody, nie znałam trendów, nie umiałam i do dziś nie potrafię dobrze dopasować do siebie ubrań – to nie zmienia to faktu, że bez względu na staż związku, bez względu na to jak wielka jest nasza ignorancja względem mody – wciąż powinniśmy o siebie dbać!

Związek to praca nie tylko nad naszymi charakterami, nad znajomością partnera – ale także ciągła praca nad naszym wyglądem.

Nie możemy szukać usprawiedliwienia dla naszego gorszego wyglądu. Byle jakie włosy możemy mieć po całym dniu pracy, ale w weekend – możemy je ładnie wysuszyć.
Nie musimy po domu chodzić w starej koszulce po tacie/mężu. Możemy założyć bluzkę równie długą, równie luźną ale bardziej dopasowaną do naszej figury. I po X latach związku – możemy wybierać takie ciuchy, w których po prostu dobrze wyglądamy.

Tak, u siebie jestem. Na swoim. Tak, mam męża, odkurzam, piorę, sprzątam, myję podłogę i okna. I choć teraz jestem też żoną, to wciąż jestem kobietą. I wciąż powinnam o siebie dbać. Każda z nas powinna. Nasze dobre samopoczucie, wpływa na to jakimi jesteśmy osobami i jakie mamy nastawienie do świata.
Kiedy MY przestaniemy o siebie dbać, kiedy przestanie nam na nas zależeć – dlaczego ktoś inny ma to robić? Nie jesteśmy dziećmi z obrączką na palcu. Nie możemy wymagać, że ktoś będzie nas stale kochał i o nas dbał. To my sami musimy się o siebie zatroszczyć. Ślub nie zwalnia nas tego.

Może, kiedy przestaniemy szukać win i pretekstów, przestaniemy też słyszeć „odszedł do młodszej, ładniejszej” – do tej, która o siebie dba.