Zrobiliśmy to a nawet więcej! SUM #6

Zdajecie sobie sprawę, że właśnie minęło pół roku? Jestem przerażona jak ten czas pędzi, a za razem jestem szalenie szczęśliwa, że to pół roku minęło właśnie w takiej aurze.

Zrobiliśmy to!
A to jeszcze nie koniec!

Zrobiliśmy to a nawet więcej! SUM #6

Sklep MyNaSwoim

Maj i czerwiec były dla nas szalenie intensywne! Mimo dwóch etatów, mimo naszych etatów, mimo prowadzenia bloga, mimo pasji, jakie mamy po godzinach – udało nam się otworzyć sklep mynaswoim!
Nie wierzę, że nam się to udało. Po prostu nie-wie-rzę!
Jeszcze w kwietniu rozmawialiśmy o tym, snuliśmy plany, zastanawialiśmy się jak by to było, gdybyśmy otworzyli sklep – a w czerwcu on już powstał!

Nowy produkt 

W czerwcu zaczęliśmy już prace nad nowym produktem. Lada moment, mam nadzieję, że już w lipcu, w naszym sklepie pojawi się nowy produkt – wielorazowe płatki kosmetyczne z bawełny. Brzmi trywialnie, może ma się ochotę wzruszyć ramionami, bo cóż ekscytującego jest w płatkach kosmetycznych…?

Ale jestem pewna, że zaskoczę Was estetyką i przeznaczeniem poszczególnych płatków!
Jeśli lubicie się malować – to będzie produkt szyty pod Was!

Bo nasze płatki, jak i cały asortyment – szyte są ręcznie, tworzone od zera.

Polskie marki

Czerwiec rozpalił we mnie gorącą, wrzącą miłość do polskich marek. Bez pamięci zakochałam się w koszulkach bawełnianych Animushu. Wysoka jakość materiału, świetne wykonanie i minimalistyczne wzory – takie – pół żartem, pół serio. Czuję, jakby marka powstała z myślą o mnie i moich potrzebach.

Krawiec

Kiedyś, kiedyś, dawno temu usłyszałam, że aby wyglądać dobrze w danym ubraniu, trzeba go oddać do krawca, aby dopasował go do naszej sylwetki. I to tyczyło się skrócenia nogawek spodni, rękawów, długości spódnicy – wszystkiego.
Kiedy pierwszy raz usłyszałam te słowa, pomyślałam: kurcze, kogo na to stać?! 

W czerwcu dojrzałam do oddawania ubrań krawcowi. Zrozumiałam, że lepiej kupić mniej ubrań, ale wychodzić się w nich w stu procentach (!) niż kupować dużo i czuć niezadowolenie, odwiesić je w szafie i… – mieć poczucie wyrzuconych pieniędzy.

Burgery

To zdecydowanie nowość jak na mnie, ale… – w czerwcu jadłam najlepsze na świecie burgery!

Na początku czerwca byliśmy w Łodzi. Chodząc ulicą Piotrkowską, zaglądając w boczne uliczki, dostrzegliśmy przecudną scenerię – aleje kolorowych kapeluszy. Weszliśmy tam, i właśnie tam znaleźliśmy najlepszą burgerownie na świecie! Tam zjedliśmy najlepsze burgery z bekonem.

Jeśli kiedykolwiek będziecie w Łodzi – koniecznie odwiedźcie Gastromachinę, na Piotrkowskiej 89.

Sypialnia

Nareszcie udało nam się urządzić sypialnię! To była moja prawdziwa zmora. Odkąd tu mieszkamy, a będą już 2 lata, nasza sypialnia wciąż i wciąż była nieurządzona. Nie mieliśmy na nią zielonego pomysłu, choć rozważaliśmy już nawet zielone ściany.
Efekty naszej pracy, i mówiąc “naszej” mówię całkiem poprawnie, bo ściany malowaliśmy na zmianę – sześć lub siedem razy, możecie zobaczyć tu: metamorfoza naszej sypialni.

Ludzie

Ach, ludzie! W czerwcu poznałam kilka nowych osób, które skradły mi serce. Po cichu liczę na to, że te znajomości przerodzą się w coś więcej, niż zwykła znajomość, zwykłe cześć i nic więcej.
I choć wiem, że człowiek to nie rzecz, to nie coś, co można odłożyć na półkę, to dojrzałam do tego, aby skupić się na tych, co dają mi radość. Skupić się na tych, co patrzą podobnie do mnie na świat. Skupić się na tych, którzy nie chcą źle.

Posty na blogu

W czerwcu pojawiło się też kilka postów. Jeśli któryś pominęliście – tutaj mała ściągawka:

A tym czasem – witaj, lipcu.

A jak Wy podsumujecie czerwiec? Czerwiec jakim był dla Was miesiącem? Jak oceniacie to pół roku?
Pochwalcie się co dobrego Was spotkało!

(Visited 157 times, 1 visits today)