Dlaczego związek jest jak umowa o pracę na zlecenie

Czy Wasz związek dopadają czasem gorsze dni? A może macie czasem tak, że nie chce Wam się już rozmawiać, tłumaczyć, mówić…?

My czasem tak mamy.
Na co dzień prowadzimy spokojne życie. Pracujemy na etacie, a pracy do domu nie przynosimy. Nie wyładowujemy się na sobie, bo w pracy był gorszy dzień.
Ale czasem zdarza się tak, że nasz związek przeżywa gorsze dni.
Rośnie w nas irytacja.
Nie rozumiemy się.
Przeginamy.

Gubimy się – i wtedy popełniamy małe błędy… .

Dlaczego związek jest jak umowa o pracę na zlecenie

Choć na co dzień dogadujemy się z Dawidem bardzo dobrze, potrafimy w równie prosty sposób mówić o tym co nas uszczęśliwiło i co sprawiło przykrość, są dni, kiedy mamy dość. Gubimy się we własnych myślach, potykamy o zdania niewypowiedziane i odbijamy o opuszczone ręce jak o ścianę.
Choć na co dzień dogadujemy się z mężem bardzo dobrze, są dni, kiedy mamy dość. Kiedy nie jesteśmy sobą. Nie potrafimy się odnaleźć wśród otoczenia, bodźców, obaw. Coś chcę, coś mi przeszkadza, coś zaprząta myśli, ale nie wiem co – a ty jesteś pod ręką… .

W jednym z takich gorszych dni, leżąc już wieczorem na łóżku, wyciszeni, spokojni, szczęśliwi, że ten dzień dobiega końca – zaczęliśmy rozmawiać o tym, jaki jest związek. Jacy powinniśmy dla siebie być w związku.

I od słowa do słowa do szliśmy do wniosku, że związek jest jak umowa o pracę na zlecenie.

 

Nie ma od związku urlopu.

Nie jest tak, że możesz rzucić wszystko w cholerę, wyjechać, odpocząć, odpuścić, a kiedy poukładasz wszystkie myśli –  wrócić. Jak gdyby nigdy nic wrócić.
W związku, zwłaszcza w tym małżeńskim, jest się cały czas. Bez dnia urlopu.
Albo w nim jesteś – albo nie.

 

Nie ma płacy bez pracy.

Nie jest tak, że możesz rzucić wszystko w cholerę, wyjechać, odpuścić, a kiedy poukładasz wszystkie myśli – liczyć na to, że wszystko będzie dobrze. Że wystarczy miłości do końca miesiąca, od jednego uśmiechu do drugiego.
W związku, zwłaszcza w tym małżeńskim, jeśli nie pracujesz – nie pijesz szampana. Jeśli cię nie ma, jeśli nie wkładasz w niego pracy i wysiłku – nie zbierzesz owoców.
Musisz stawić czoło urazom, przykrym sytuacjom, przykrym słowom i gestom. Musisz – inaczej nie otrzymasz wynagrodzenia – nie otrzymasz szczęśliwego związku, nie otrzymasz poczucia bezpieczeństwa – że bez względu na wszystko – będziemy razem. Że byle kłótnia nie sprawi, że zaraz na stole pojawią się papiery rozwodowe, pierścionek zaręczynowy, klucze od domu.

 

Dopiero się uczysz. 

Bycie w związku to ciągłe zbieranie doświadczenia. Możesz być teoretykiem, możesz doskonale wiedzieć “co powinno się zrobić, gdy…”, możesz przeczytać stos książek, poradników, prac naukowych o komunikacji w związku – ale tak na prawdę – związek to emocje. To umiejętność panowania nad słowami i nad emocjami. Nauka szanowania drugiej osoby w chwilach największej (!) złości.
To umiejętność, którą należy wypracować, uczucie, które musimy nauczyć się stawiać na pierwszym miejscu – bez względu na buzującą w nas krew.

 

A kiedy już wydaje nam się, że wszystko  już wiemy i umiemy, kiedy wydaje nam się, że w naszym związku gotowi jesteśmy na umowę na czas nieokreślony, umowę o pracę, samotny wyjazd, czas dla siebie, zostawienie drugiego na imprezie bo dobrze się bawi, a ty chcesz do domu – na naszej drodze pojawią się nowe problemy. Nowe problemy, które dadzą nam dosadnie do zrozumienia, że wciąż jeszcze uczymy się. I dużo tej pracy przed nami… .

(Visited 458 times, 1 visits today)